znowu śniadanie w KOS’ie

Kochani,

A dziś był znowu KOS :) I najpyszniejsze (a zarazem największe i najtańsze – 20 zł) śniadanie w Gdańsku. Dziś poza towarzystwem mojego wspaniałego męża, zabrała się z nami moja siostra z chłopakiem.

photo 1Przesłodkie stoliki przed kawiarnią Józef K.photo 2 photo 4Ciasteczka.
photo 2-1photo 1-1Łukasz i Anetka.photo 3-1photo 4-1photo 1-2 photo 5-1photo 3-2Na koniec ja z moim ukochanym mężem, który gdy słyszy że zabieram go na śniadanie do KOS’a cieszy się jak dziecko :D

Do następnego :*

grzybobranie

Kochani.

Poszliśmy na grzyby.

I ani jednego nie znaleźliśmy (poza jednym robaczywym pozostawionym po poprzednim zbieraczu). Chęci były a skończyło się na spacerze i darmowym deserze :Dphoto 1-4photo 4-3photo 1-2 photo 1-3 photo 1 photo 1-5 photo 2-3 photo 3-2 photo 3 photo 3-5 photo 2-5 photo 3-4 photo 3-3 photo 2-4 photo 2 photo 4-2 photo 4-4 photo 4-5 photo 4 photo 5 photo 5-4 photo 5-3 photo 5-2Pomiędzy jednym, a drugim lasem zaszliśmy na herbatkę do Pałacu Kościeszy w miejscowości Przyjaźń. Pijąc herbatkę otrzymaliśmy darmowy deser, tzw. niespodzianka od szefa :) 
photo 4-1 photo 2-1 photo 5-1Do następnego:*

lunchbox

Kochani,

Ostatnio przykładam większą wagę do jedzenia w ciągu dnia. Muszę jeść w miarę regularnie, gdyż gdy tylko robię się głodna lub nie zjem śniadania czuje tzw. spadek energii i zaczyna mnie boleć głowa. Stałe, mniejsze posiłki dają mi energię podczas całego ośmiogodzinnego dnia pracy.

Spędzając długi czas w pracy trudno o jedzenie o stałych porach, dlatego też zaczęłam przygotowywać lunchboxy pełne pysznego jedzenia. Poniżej kilka z nich:kwiatpomaranczy lunchbox6Tortillki z serem, papryką i pieczarkami (przepis), ser brie, pomidorek i maliny.kwiatpomaranczy lunchbox7Ryż z warzywami curry, orzechy laskowe, krakersy i borówki amerykańskie.kwiatpomaranczy lunchbox8Makaron z suszonymi pomidorami, czarnymi oliwkami i cukinią. Ponadto mini sandwiche z sałatą, wędliną i serem. Truskawki.kwiatpomaranczy lunchbox9Sandwich z serem i wędliną, żółta papryka i pełnoziarniste chipsy paprykowe.kwiatpomaranczy lunchbox3Warzywa z sosem beszamelowym, ogórek konserwowy, paluszki rybne i i zapiekane purre ziemniaczane.kwiatpomaranczy lunchbox5Sandwich z serem i szpinakiem, sushi i czerwone porzeczki.kwiatpomaranczy lunchbox4Winogrona, porzeczki i ryż z kurkumą i curry z groszkiem i kukurydzą.kwiatpomaranczy lunchbox1Sandwich z sałatą, serem i pomidorem (bez mokrej jego części), winogrona, czereśnie i maślane ciasteczka.

Zachęcam do przygotowania lunchbox’a do pracy wieczorem i pozostawienie w lodówce. Rano nikt nie miałby czasu ani chęci do szykowania podobnych smakołyków. Osoby szukające fajnych opakowań do pracy zapraszam do mojego wcześniejszego posta – TU.

Macie jakieś oryginalne i szybkie przepisy na podobne lunchbox’y? Jestem bardzo ciekawa Waszych przepisów – zapraszam do komentowania.

Do następnego:*

dzieciństwo

Kochani,

Jedno słowo:

Dzieciństwo

Jak je pamiętasz? Ile uśmiechów, ile przelanych, bezwartościowych łez? Ile lizaków i gum Donald czy Turbo? Może pamiętasz smak kukuruku; mojego ulubionego wafelka? 45328cfc9e1727ace87e43c5cbd2b7a3Pamiętasz?

Naukowcy twierdzą, że nie jesteśmy w stanie pamiętać tego co wydarzyło się przed trzecim rokiem naszego życia. Ma to związek z tzw. amnezją dziecięcą. Wiedziałeś o tym? W pierwszych latach życia mózg małego dziecka rozwija się bardzo szybko, powstaje mnóstwo komórek nerwowych. Liczne połączenia między nimi powodują zanikanie wspomnień i powstanie kolejnych. Inni wiążą to z traumą dziecięcą, którą po prostu wypieramy. Może powodem jest to, iż dopiero kiedy uczymy się mówić jesteśmy w stanie połączyć obraz z jego opisem i zapamiętać go na dłużej?

Jakie jest Twoje pierwsze wspomnienie?

Pamiętam kiedy rodzice odprowadzali mnie do przedszkola wakacyjnego. Pierwszy dzień był traumą, ponieważ miałam trafić do nowej grupy, a moja siostra i nasze dwie kuzynki do zerówki. One razem, ja sama. Kiedy tata oddawał mnie przedszkolance tak bardzo krzyczałam i kurczowo się go trzymałam, że panie nie były w stanie mnie oderwać. Postanowiono wysłać mnie zatem do zerówki razem z siostrą i kuzynkami. Czy to pamiętam? Czy skojarzyłam tę sytuację z opowiadań? Pamiętam ją jakby z boku. Oczami innego człowieka, jakby stojącego obok. Z tego przedszkola pamiętam jeszcze jedną rzecz (w tej sytuacji jestem pewna, że jest to moje własne wspomnienie). Jak większość dzieci nie chciałam jeść polanych obrzydliwym sosem pulpetów na przedszkolny obiad. Pamiętam Weronikę, której mama ustaliła z wychowawczyniami, że jak nie chce to nie musi jeść. Pamiętam ją radośnie „kicającą” po dywanie, gdy inne dzieci nieszczęśliwe siedziały przy małych drewnianych stolikach i wmuszały w siebie te pulpety. Zwymiotowałam do talerza (tak te obiady były obrzydliwe) i już od następnego dnia kicałam szczęśliwa z nią :) Pamiętam też smutną minę mojej siostry Agnieszki, która znad swoich „pulpetów” patrzyła na nas. Może była za posłuszna, aby zwymiotować i mieć spokój :D

Pamiętam nasze dwie ogromne lalki, po które moja mama stała w długiej kolejce w czasach komuny. Mój bobas był łysy, Agnieszki z włosami; pamiętam jak bardzo mojego kochałam; choć był większy ode mnie.

Pamiętam wózki z lalkami w przedszkolu, których było zawsze za mało i rzadko udawało mi się do nich dostać. Pamiętam pyszny budyń rozlany na małych talerzach ze skondensowanych czerwonym sosem owocowym.

Starsze czasy pamietam lepiej. Na przykład powrót do domu „naszą ścieżką”, gdy nagle zobaczyłyśmy leżące na ziemi ptasie gniazdo, a obok jajeczko. Dziewczyny poszły, a ja chwyciłam za nie i zabrałam ze sobą. Chyba chciałam się nim zaopiekować, ale rozbiło się w kieszeni mojej ślicznej sukienki. Po tym mam traumę.

Pamiętam też wspólne ogniska w sadzie, wyprawę na maliny czy czerwone porzeczki – do tej pory je uwielbiam. Pamiętam zimowe ślizganie się na workach z sianem z wąwozu.

A Ty jakie masz wspomnienie?

Zapraszam do komentowania :)

Do następnego:*

/1/

#seeblogers – zatoka sztuki

Kochani,

Długi weekend był wspaniały. Wiecie dlaczego? Ponieważ zaczął się od spełnienia dobrego uczynku, a skończył na spotkaniu SeeBlogers w Sopocie!

W piątek z samego rana pojechałam do oddalonego o 130 km  Słupska. Odwiedziłam moich rodziców i spełniłam prośbę ośrodka adopcyjnego – nagrałam filmiki przedstawiające czworo dzieci – rodzeństwa, którym opiekuję się moja mama.  Dzięki specjalnej fundacji znalazła się dla nich rodzina adopcyjna w Stanach Zjednoczonych. Poproszono moją mamę o przesłanie filmików z dziećmi podczas zabawy. Wiecie jak jest, moja mama nie posiada ani super nowoczesnego sprzętu, ani internetu w komórce, aby już ten filmik wysłać, więc cóż miałam zrobić? Przyjechałam.

Mam nadzieję, że przyczyniłam się choć trochę do tej adopcji.  Wszystkie dzieci, które odchodzą z pogotowia opiekuńczego prowadzonego przez moją wspaniałą mamę do adopcji, fotografuję ja :) Miła jest świadomość, że to widząc moje zdjęcia ludzie decydują się na przygarnięcie dzieci i ofiarowanie im spokojnego, normalnego życia.

Jeszcze w piątek wróciłam do Gdańska.

W sobotę pod wieczór pojechałam z Alicją z bloga wielki apetyt na imprezę w Czekoladzie. Impreza była zamknięta i przeznaczona tylko dla blogerów z SeeBlogers – spotkania blogerów, na które otrzymałam zaproszenie. Było #friendSEE :D Poznałam wspaniałe dziewczyny: Magdę z takie moje oderwanie, Martę z podróżniczo, Paulinę z świata smak i wspaniałe małżeństwo Anię i Kubę z fashionable :) Zabraknąć nie mogło też Ewy z moje twory przetwory i Izabelli (przez dwa „l”) z anatomia życia :D Każdy kto ją zna wie, że wszędzie jest jej pełno – uwielbiam tak zakręconych ludzi :D Ojej nie mogę zapomnieć o Piotrze, którego poznanie sprawiło mi nad wyraz dużo przyjemności, gdyż od jakiegoś czasu śledzę jego wpisy z bloga męskim okiem – wspaniała łatwość pióra (czy powinnam napisać klawiatury :P).IMGP3664fotoDSC_0164foto10601211_818015631566644_1610099502_nPo imprezie przeniosłyśmy się z dziewczynami do sempre – pizza & vino, ale jak i ostatnim razem obsługa zostawiała wiele do życzenia (dla zainteresowanych relacja z wcześniejszej wizyty w restauracji znajduję się TU). Muszę przyznać, że jedzenie było wyborne, a tym razem pani kelnerka uratowała honor dając nam 15% rabatu za swoje liczne niedociągnięcia. Tym też zmyła negatywne odczucia :)

 Muszę przyznać, że to pierwsze wydarzenie, które rozpoczęło się od imprezy, a po niej następnego dnia odbywało się główne spotkanie. Na SeeBlogers do zatoki sztuki przyszli wszyscy pewnie na lekkim kacu, ale wiecie co nie uważam, aby to było złe. Dobrze się najpierw zintegrować, a potem już na prelekcjach utrwalać zdobyte znajomości. Co też się stało :)zdjęcie 6Prelekcje były bardzo ciekawe. Jedna lepsza od drugiej. Mniejsze wrażenie wywarły na mnie te prowadzone przez Pana Wajdę z Orange i Edwina Zasadę. Natomiast wrażenie zrobili Michał Sadowski i Mikołaj Winkiel z brand24 i dziewczyny z agencji blomedia – Iza Fic i Julia Furmańczyk. Bardzo ciekawi byli też Kamil Newczyński z socialtalk i Maciej Trojanowicz z troyann. Prelekcja Pani Barbary Śliwy była ciekawa, ale nie miała nic wspólnego z tematem :) Naj, naj, naj był Kuba Jankowski z KubaShowTV, który podczas swojej prelekcji mówił tak płynnie, że osłupiałam – tylko raz usłyszałam: „yyyyy…”; przez krótką sekundkę. Hipnotyzujący głos, a prelekcji jakby nauczył się na pamięć :) REWELACJA!zdjęcie 3W trakcie przerwy między prelekcjami ruszyłyśmy z dziewczynami na zjazd foodtrak’ów.

Screen Shot 2014-08-18 at 11.31.37 AMzdjęcie 5A potem na kawkę do Zatoki Sztuki.zdjęcie 2-2zdjęcie 5-1Całe wydarzenie było CUDOWNE!!! Dawno nie spędziłam tak miłego weekendu, z tak wspaniałymi, inspirującymi ludźmi. Wspaniałą atrakcją była FOTObudka.10624776_955467067813601_2910183154028591938_nWielkie brawa dla organizatorów tego wspaniałego spotkania: osobom z marketing day i trójmiekjskich blogów. To czego dokonaliście jest WIELKIE!

Bardzo dziękuję Wam wszystkim i każdemu z osobna!10609123_777764855599463_1646389853_nDo następnego:*