piątek 13

Kochani,

Przez ostatnie dwa dni cieszyłam się urlopem :)

W czwartek z samego rana przyjechała do mnie mama z czwórką dzieci z pogotowia opiekuńczego, którymi się opiekuje. Po odebraniu ich z dworca niezwłocznie pojechaliśmy do aquaparku. Przeliczyliśmy się jednak co do gęstości zaludnienia na basenie, bo jak to w ferie bywa dzieci było mnóstwo. Jednak mimo ogromnego tłoku było bardzo fajnie. Trzyletnia Nati tak bardzo bała się chlapiących wszędzie kropelek wody, że na moje pytanie co chce robić na basenie odpowiedziała „nic…”, ale jak to dziecko szybko się rozkręciła :)

Piątek natomiast był jeszcze bardziej wyjątkowy. Wstaliśmy z samego rana i po ogarnięciu siebie, czwórki dzieci i dodatkowego transportu (nasza szóstka nie zmieściła się w moim pięcioosobowym, trzydrzwiowym autku) pojechaliśmy na najlepsze śniadanie w Trójmieście. Byłam w kilku innych miejscach ale Restauracja KOS obecnie nie ma sobie równych. Zaznaczę, że nie współpracuje z KOSem – po prostu jestem tą restauracją zachwycona.

A takie mają m.in. śniadania :) Zamówiłyśmy trzy zestawy śniadaniowe po 20 zł każdy z sokiem/kawą lub herbatą i jeden zestaw z frankfurterkami. Taka ilość jedzenia zdecydowanie wystarczyła dla 3 dorosłych kobiet i 4 małych dzieci w wieku od trzech do ośmiu lat. Bardzo miła Pani z obsługi doniosła nam dodatkowe małe widelczyki i talerzyki dla dzieci.photo 1 photo 2źródło

W KOSie zajeliśmy duży stolik w pomieszczeniu na wprost schodów, po prawej stronie od niego znajdował się pokój zabaw, którego wcześniej nie widziałam. Przeszedł moje najśmielsze oczekiwania: drewniany domek z wbudowanym mini zlewem, ekraniki z grami wiszące na ścianach, wielkie kartki papieru – znajdowało się tam dosłownie wszystko o czym mogą marzyć dzieci.

Na nas, dorosłych też pokoik zrobił ogromne wrażenie, ale z praktycznego punktu widzenia. W sali restauracyjnej w ogóle nie było słychać wrzasków bawiących się maluchów.  Obok pokoiku znajdowała mini toaleta, ze specjalnie dopasowanym mini zlewem i mini kibelkiem – urocze. Co więcej, gdy już zamówiłyśmy nasze zestawy śniadaniowe i delektowałyśmy się spokojem nagle na ekranie wielkiego telewizora pojawił się… podgląd na pokój bawiących się dzieci – to wszystko sprawiło, że Restauracja KOS obecnie jest bezkonkurencyjna w Trójmieście, przynajmniej moje oczekiwania spełnia w 100%

photo 1-1Po obfitym śniadaniu, po którym naprawdę ciężko było się ruszyć pojechałyśmy na dwa samochody do stajni Wiśta Wio, gdzie moja młodsza siostra trzyma swoją boską klaczkę, dwuletnią Khalleesi (nie mam pojęcia czy dobrze napisałam:P).

Pogoda trafiła nam się rewelacyjna. Piękne, ciepłe słońce, grzeczne acz bardzo energetyczne dzieci i cudowne świeże powietrze – czego chcieć więcej? Chcąc wykorzystać tą piękną pogodę postanowiliśmy zabrać konika na krótki spacer po lesie. photo 2-1photo 3-1photo 5-1photo 4-2photo 3-2photo 1-2Po specerku i mini sesji zdjęciowej, ach te kobiety; poszliśmy na padok. Tam moja kochana siostra przyprowadziła małego kuca dla dzieci, aby mogły sobie pojeździć :) Jaką radość miały nie jestem w stanie opisać. photo 4Wszyscy bawiliśmy się cudownie. Nie mogłam wymarzyć sobie lepszego piątku 13-tego :D

Do następnego :*