urlop – nawet nie wiem kiedy to sie stalo…

Kochani,

Nadszedł w końcu upragniony poranek; poprzedzony wieloma godzinami planowania, prania i pakowania… Musiałam zaliczyć wesele mojej wspaniałej Kamili i przed wylotem dopiąć wszystko na ostatni guzik. Ponadto przekazać dużo informacji dot. opieki nad domem, Kotulem i moimi służbowymi obowiązkami :) Wszystkim zajęła się oczywiście moja młodsza siostra – Anett, na którą jak się okazuje zawsze mogę liczyć :)

A teraz kilka słów o niej: Anetka przyjechała do Trójmiasta z naszego rodzinnego Słupska na studia. Dwa dni po przeprowadzce już pracowała w tym samym miejscu co ja :) W pewnym sensie byłam jej przełożoną – fakt faktem zaledwie przez okres 6 tygodni, ale jednak :P  Potem nastąpił zwrot o 180°, ponieważ rekruterka, która pracowała ze mną w oddziale Gdańsk; firmy w której jestem zatrudniona od kilku lat postanowiła wrócić do rodzinnego miasta na południu Polski. W tym miejscu pozdrawiam Faustynę z całego serca – brakuje nam Ciebie :* Był to okres gorący, ponieważ zostaliśmy bez rekrutera, który poza swoją pracą miał przejąć wszystkie obowiązki w czasie mojego urlopu. Nie mogłam też z niego zrezygnować, ponieważ był w całości przeznaczony na dokończenie mojej pracy magisterskiej. Rekrutacje na nowego pracownika niestety nie powiodły się i wszystkie moje plany stanęły pod znakiem zapytania. Na szczęście doznałam olśnienia (blondynki też tak czasem mają :P) i zapytałam szefa czy nie chciałby porozmawiać z moją młodszą siostrą, która znała firmę naszego klienta od podszewki, gdyż przeszła szkolenie i sama pracowała na stanowisku, na które potencjalnie miałaby rekrutować. Przyjechała szybko do biura i swym urokiem osobistym (i moim dobrym PRem, ponieważ czekając na nią około godziny przedstawiłam ją w samych superlatywach) dostała te pracę praktycznie od ręki :)

            Pracujemy razem od około dwóch lat i mimo kilku nieporozumień bardzo dobrze nam się współpracuje (mam nadzieję, że Anett też tak myśli). Receptą na zachowanie dobrych relacji pracując razem jest jasny podział obowiązków :)

            Cieszę się, że mam ją w Trójmieście i jak doświadczenie pokazuje zawsze mogę na nią liczyć. Już któryś raz z rzędu opiekuje się naszym mieszkaniem, ukochanym Kotulkiem i roślinkami :)

Anett chciałabym Ci podziękować za to wszystko. Cieszę się, że jesteś moją siostrą i w ogóle że jesteś… :*

A teraz schodzimy na ziemię. Oto relacja z początku mojej amerykańskiej przygody :D

Screen Shot 2013-06-30 at 11.37.34 AMScreen Shot 2013-06-30 at 11.37.45 AMoczekując na lot do Frankfurtu

Screen Shot 2013-06-30 at 11.37.09 AMpost in progress…
Screen Shot 2013-06-30 at 11.36.44 AMup in the air :)Screen Shot 2013-06-30 at 11.37.19 AMjuż we Frankfurcie w lounge’u
Screen Shot 2013-06-30 at 11.59.42 AMmoje śniadanko :) croissant z nutellą to mistrzostwo świata!

Post został dodany w boeing’u 747-400 (jumbo jet) dzięki wi-fi na pokładzie (niestety kupon działa tylko godzinkę).
Pozdrawiam Was serdecznie, kolejna relacja pewnie już z ziemi :P

One thought on “urlop – nawet nie wiem kiedy to sie stalo…

  1. Pingback: podsumowanie 2013, a dokładniej jego drugiej połowy :) | KWIAT POMARAŃCZY

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s