powrót do szarej rzeczywistosci – kolorowej jak tecza :P

Kochani,

Napisane przed pracą: Wczoraj poszłam spać o 2 w nocy; musiałam upiec muffinki amerykańskie dla znajomych z pracy. Poza tym posprzątałam mieszkanie i całkowicie się rozpakowałam. Przy okazji ogarnęłam „zagracony” kąt w garderobie i szafę :) Zatem plan zrealizowałam w 200% Dziś był pierwszy dzień pracy po miesięcznym pobycie za granicą. Bardzo się na to cieszę, ale świadoma jestem, że pewnie czeka mnie dużo wszystkiego… Niestety nie udało mi się ominąć jet lag’a i mam ogromne problemy ze snem. Podczas pierwszej nocy w PL spałam zaledwie 2,5h, a dziś w nocy przespałam całe 4h. Jakbym miała opisać zespół nagłej zmiany strefy czasowej to uczucie podobne jest do kaca, takiego nieprzyjemnego. Boję się tylko kryzysu w pracy i zamykających się oczu :P Wczoraj jak spojrzałam w lusterko (w chwili całkowitego kryzysu) miałam czerwone oczy i co śmieszne: do połowy przymknięte powieki :D Ze zmęczenia oczywiście :P

 Napisane po pracy: W pracy było bardzo sympatycznie. Okazało się, że nie mam żadnych zaległości (Anett spisała się książkowo na zastępstwie). Pracowało mi się przemiło; co nie jest dziwne w takim towarzystwie :) Do pracy jechałam tramwajem, bo samochód z nową, wymienioną przednią szybą odbieramy od mechanika dopiero jutro. Uznałam, że mając w ręku karton z 20 muffinkami, laptopa i torebkę (wszystko bardzo ciężkie, wiecie jak to jest z damskimi torebkami :P) będzie mi bardzo niewygodnie z rozpuszczonymi włosami podczas podróży. Zatem postanowiłam, że nie obejdzie się bez związania włosów i zaczęłam kombinować z jakimś upięciem. Po ok 5 minutach wyszła przepiękna fryzura (!!!) I ja ją zrobiłam :)

Screen Shot 2013-07-31 at 10.37.54 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.37.43 PM

Screen Shot 2013-07-31 at 10.41.19 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.38.43 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.40.56 PM

Poniżej muffinki :) Mam nadzieję, że smakowały :)

Screen Shot 2013-07-31 at 10.44.38 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.49.10 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.49.22 PM

Screen Shot 2013-07-31 at 10.49.51 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.45.07 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.44.55 PMPodczas wczorajszego wieczoru spotkało mnie jeszcze coś wspaniałego :) Rozmawiałam z moim kochanym mężem przez skype’a (obecnie jest u swojej mamy) i nagle słyszę za oknem fajerwerki. W PG Arenie odbył się długo wyczekiwany mecz Barcelony i Lechii (mam nadzieję, że nie pomyliłam nazw). Fajerwerki były przepiękne. Chwyciłam aparat i uwieczniłam co mogłam :) Oto efekt:Screen Shot 2013-07-31 at 11.00.08 PMScreen Shot 2013-07-31 at 11.00.18 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.59.34 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.59.25 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.59.45 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.58.53 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.58.40 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.58.11 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.59.04 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.59.14 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.49.34 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.48.54 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.48.38 PMPiękne, prawda?

Rano poszłam podlać mój „mały tarasowy ogródek” i zerwałam sobie pomidorka na spróbowanie :D Nie muszę chyba pisać jaki był pyszny? :PScreen Shot 2013-07-31 at 10.39.05 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.39.24 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.38.55 PMOstatnią rzeczą, o której chciałam dziś napisać to kilka słów do bardzo wspaniałej, bliskiej mi osoby:Screen Shot 2013-07-31 at 11.35.18 PMDo jutra :*
Miłego czwartku!

phoenix -> chicago -> monachium -> gdansk

Kochani,

W dzień wylotu wstaliśmy bardzo wcześnie, bo o 6 am. Ogarnęliśmy wszystkie bagaże, wzieliśmy prysznice i zjedliśmy śniadanie. Krzyś wstał jeszcze wcześniej, ponieważ przed prysznicem chciał zanieść do samochodu wszytkie 5 walizek (1 ogromna, 2 duże i 2 podręczne). W takiej temperaturze wożenie takich ciężarów powoduje wydobycie się z organizmu hektolitrów potu :) Śniadanie było przepyszne – najlepsze jakie jadłam w amerykańskim hotelu. Zamówiłam omlet, którego pan przyrządził na moich oczach; ponadto owoce, jogurt z takimi kulkami smakowymi i świeżowyciskany sok pomarańczowy :)Screen Shot 2013-07-30 at 6.02.46 AMTak, przed wyjazdem miałam pięknie wyprostowane włosy, co oczywiście potem uległo zmianie :PScreen Shot 2013-07-30 at 6.04.01 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.02.31 AMPo śniadaniu pojechaliśmy na lotnisko. Załatwiliśmy wszystkie formalności, pożegnaliśmy się z Markiem i udaliśmy do senator lounge’u (mój Krzyś ma jakiś tam status i złotą kartę za dużą ilość przelecianych mil, więc ma dostęp do takich exkluzywnych poczekalini – a ja dzięki niemu też). Tam na szczęście był internet, więc mogłam nadrobić zaległości, na które nie znalazłam czasu przed wylotem. Wylecieliśmy o 11.25 am (czasu AZ). Przyznam się Wam szczerze, że nie pamiętam co dokładnie robiłam podczas pierwszego 2,5godzinnego lotu. Ja chyba dokończyłam film „360. Połączeni”, a Krzyś dokończył czytać książkę „iWOZ”. Po wylądowaniu w Chicago, kolejny lot mieliśmy po 3,5 h o 8.50 pm (czasu Chicago). Czas spędziliśmy bardzo miło :) Kto by się spodziewał, że na lotnisku można zrobić tyle fajnych rzeczy :) Po pierwsze udaliśmy się po kawę i ciastko cynamonowe (ponoć Chicago z tego słynie):Screen Shot 2013-07-30 at 6.03.49 AMPo posileniu się zaczęliśmy „zwiedzać” lotnisko, które jest bardzo duże. Odwiedziliśmy nowy terminal wybudowany specjalnie dla jakiegoś amerykańskiego przewoźnika. Po drodze zauważyliśmy śliczne, artystyczne ławki zrobione przez młodych artystów.Screen Shot 2013-07-30 at 4.18.40 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.01.13 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.00.33 AMTen akapit dotyczy bardziej dziewczynek (na szczęście zdjęć brak) :P

Co ciekawe (chociaż nie dla każdego :P) poszliśmy z Krzysiem do toalety :) Hihi, śmiesznie, że o tym wspominam, ale pamiętajcie wszystko ma swój cel :D Chodzi mi o to, że zobaczyłam tam genialne rozwiązanie dla miejskich toalet. Tak proste, a tak GENIALNE, że aż brakuje słów. Chodzi o to, że deska klozetowa (każdy wie jak wygląda) w publicznych toaletach jest niehigieniczna. Nie można na niej usiąść itp. W tej toalecie deska klozetowa owinięta była folią. Krzyś uświadomił mnie, że wystarczy nacisnąć guzik, aby ta folia (na której ktoś wcześniej siedział) została wciągnięta przez mechanizm, a nowa, świeża, higieniczna została naciągnięta z powrotem na deskę klozetową :) Byłam w szoku :) Rewolucyjne rozwiązanie, ale kiedy coś takiego będzie w PL? Boję się zastanawiać…

Po tym rewolucyjnym doświadczeniu poszliśmy coś zjeść. Znaleźliśmy niedrogą knajpkę, która o dziwo miała nawet obrusy (na lotniskach przeważnie są zwykłe knajpy i barowe stoliki). Zamówiłam sałatkę, Krzyś sandwich’a z frytkami i po piwku.Screen Shot 2013-07-30 at 6.10.50 AMNa obrusie leżały jeszcze płaty papieru. Czekając na zamówienie dałam się ponieść i porysowałam sobie trochę :DScreen Shot 2013-07-30 at 6.11.51 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.14.56 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.13.10 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.12.54 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.12.14 AMIdąc już w stronę lounge’u Krzyś zobaczył obrzydliwą maskotkę za kilka dolarów. Pośmialiśmy się z jej „tandetności” i za chwilę po nią wróciliśmy. Uznaliśmy, że będzie to idealny prezent dla naszego Kotula, aby się z tym wężem gryzł i bawił :D Wąż sprawdził się rewelacyjnie i kot zdziela go „z łapki”, a potem na niego rzuca :PScreen Shot 2013-07-30 at 7.14.10 AMW lounge’u wypiliśmy po dwa drinki. Ja wybrałam białe wino. Jak staliśmy przy naszym gate’e tuż przed odlotem (jak każda normalna i trochę zrobiona winkiem żona) postanowiłam dać Krzysiowi buziaka. Jedna Afroamerykanka nie omieszkała tego skomentować. Powiedziała coś przemiłego w stylu: „że tym całusem rozdajemy tyle słodkości” :) Mówiłam już Wam jak lubię amerykańską bezpośredniość i chęć komplementowania obcych ludzi? No pewnie, i to nie raz :D

Lot z Chicago do Monachium trwał 9,5 h. W Niemczech mieliśmy wylądować ok 12.30 czasu polskiego. Na szczęście Krzyś za swoje mile (punkty miles&more) wykupił nam upgrade’a na bussiness class’ę. Więc podróż była bardzo wygodna, tym bardziej, że jeszcze przed startem przebrałam się w bluzę i getry! Poniżej widok Chicago nocą, zrobiony zaraz po starcie (telefon był w trybie samolot):Screen Shot 2013-07-30 at 6.06.52 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.07.51 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.13.55 AMW samolocie dostaliśmy jeszcze alkohol. Wypiłam dwa kieliszki białego wina, co w połączeniu z poprzednimi spowodowało lekki kacyk następnego dnia :PScreen Shot 2013-07-30 at 7.14.21 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.30 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.21.00 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.40 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.49 AMDostaliśmy taką kosmetyczkę lufthansy, w której były przydatne w podróży drobiazgi: skarpetki, szczoteczka do zębów, pasta, stopery, okulary do spania, ochronki na słuchawki i uroczy mały kremik NIVEA :DScreen Shot 2013-07-30 at 7.20.28 AMAby uniknąć jet lag’a musieliśmy zaraz po kolacji pójść spać. Zjedliśmy sałatkę i dwa startery: wołowinę Krzyś, a ja przegrzebki :) Zawsze marzyłam, aby spróbować tych małż (od czasu kiedy oglądałam Hell’s Kitchen Gordon’a Ramsay’a, gdzie zawsze podawali przegrzebki). Na drugie danie zjadłam dorsza (nie przypadł mi do gustu), a Krzyś steka z purre ziemniaczanym. Na deser sernik.Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.27 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.52 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.20.08 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.20.17 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.20 AMNa ekraniku oglądaliśmy filmy i słuchaliśmy muzyki. Swoją drogą przy starcie samolotu słuchałam muzyki klasycznej (skrzypce z muzyką elektroniczną chyba). To było piękne: skrzypce, start samolotu, bussiness class’a i widok nocnego Chicago…Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.58 AMNa ekraniku widocza była też droga, jaką pokonał samolot. Zdjęcie zrobione chwilę przed lądowaniem w Monachium.Screen Shot 2013-07-30 at 7.22.19 AMNa śniadanie dostaliśmy pyszne bułeczk i dodatki do nich :)

Po wylądowaniu w Monachium mieliśmy ok 3 h do lotu do Gdańska. Startowaliśmy o 15.05. Po przespanej nocy (bussiness class’a jest super), po trudach całej podróży byliśmy już trochę zmęczeni. Postanowiliśmy skorzystać z genialnej opcji w lounge’u i wziąć  prysznic. Dostaliśmy swoją łazienkę (były trzy) i spędziliśmy tam dobre 40 minut. Po prysznicu, zrobieniu makijażu, umyciu zębów i przebraniu się od razu zniknął kac, niewyspanie i zmęczenie :) Posiedzieliśmy troszkę w Internecie i poszliśmy na ostatni lot do Gdańska :)Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.15 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.16.06 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.16.21 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.05 AMA to zdjęcie już z Gdańskowej płyty lotniskowej :D

Na koniec pokażę Wam jeszcze kika ujęć z lotu ptaka :PScreen Shot 2013-07-30 at 6.07.08 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.07.20 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.08.02 AM

A teraz wracamy do szarej rzeczywistości :)
Do następnego :*

home, sweet home i burza z piorunami

Kochani,

Jestem już w Polsce. Wróciłam :D Wspaniale jest być w domu, to nie ulega wątpliwości. Opis całej podróży zamieszczę w jutrzejszym poście (zdjęcia są już gotowe – trzeba go jeszcze „tylko napisać”). Jesteśmy po pierwszej nocy w PL (z poniedziałku na wtorek, jest 6.28 rano) i oczywiście nie obeszło się bez wrażeń…
Po przyjeździe przywitałam się z Kotulkiem – jejku jak ja za nim tęskniłam :P Podczas naszej nieobecności uszkodził nam „tylko” 4 krzesła (jedno już zostanie jego drapakiem:P) -koniecznie trzeba mu obciąć pazurki. Zrobiliśmy z Krzysiem zakupy na wtorkowe śniadanie i przystosowaliśmy mieszkanko dla nas. Poza tym 70% bagaży już rozpakowanych, więc idziemy do przodu. Taki widok zastałam na tarasie:
Screen Shot 2013-07-30 at 6.16.43 AMPomidorki koktailowe :)Screen Shot 2013-07-30 at 6.16.55 AMPapryczki chilli – jedna czerwona i chyba około 6 zielonych :)

Swoją drogą widziałam już zestawy do kiszenia ogórków, więc w niedługim czasie to będzie mój cel. Muszę jeszcze znaleźć ok 10 dużych, tanich słoików. W tamtym roku, pod koniec sezonu ogórkowego nigdzie nie mogłam ich dostać (ogórki czekały w domu i już prawie traciły na świeżości), więc zakupiliśmy je w IKEA’i – 5 dużych szt. za ok 80 zł. Wiem co sobie myślicie, ale ogórki były tego warte :) Poza tym teraz używam tych designerskich słoików do różnych rodzajów mąk i makaronów.

Wytrzymaliśmy z Krzysiem do 1 w nocy (!!!) tak, też się dziwie skąd tyle energii… W każdym razie, tak mnie nagle ścięło z nóg ze zmęczenia, że mało brakowało, a zasnęłabym podczas mycia zębów. Niestety ok 3 rano obudziły mnie ogromne grzmoty i ogrom białego światła (błyskawice były olbrzymie i było ich mnóstwo). Mieszkamy z mężem na 5 piętrze, a sypialnie mamy na poddaszu, więc deszcz i pioruny dawały nam się we znaki. Burza była tak silna (przysięgam, nigdy czegoś takiego nie widziałam), powodowała u mnie wręcz paraliżujący strach, że postanowiliśmy „na wszelki wypadek” przygotować kilka rzeczy do ewakuacji (jak to śmiesznie brzmi jak normalna pogoda za oknem, ale wtedy nie było nam do śmiechu). Wzieliśmy: transporter i jedzenie dla kota, dokumenty, pieniądze, „wyłączone” telefony i kurtki, aby w razie czego szybko wyjść z mieszkania. Krzyś nam wkręcił (bo sobie pewnie też), że na naszym dachu nie ma piorunochronów. W każdym razie tak się bałam, że ból żołądka ze stresu mam do tej pory. Skoro Krzyś „zarządził” potencjalną ewakuację, to naprawdę możecie mi wierzyć – burza była extremalna!!! Niestety przez to wszystko nie udało mi się potem zasnąć, więc siedzę na dole i piszę Wam posta :D Koło mnie leży pewien przystojniak:Screen Shot 2013-07-30 at 6.53.05 AMJuż jutro rano przeczytacie sobie o naszej podróży :) A przyznam, że było ciekawie :)

Do następnego (napisania:*)

show kulinarne kuchni japonskiej w benihana’ie – ostatnia kolacja w USA :)

Kochani,

Ostatni dzień przed wylotem we wspaniałym, nieziemskim hotelu Marriott, opisałam Wam jeszcze w ostatnim poście. Dzień ten miał  jeszcze „część wieczorną”, o której wcześniej nie wspomniałam. Nie omieszkam teraz tego naprawić :) Około 5 pm pojechaliśmy z Krzysiem do restauracji Benihana w Chandler, gdzie mieliśmy rezerwację na show kulinarne. Krzyś uznał, że koniecznie muszę to zobaczyć :) W 100% się z nim zgadzam. Zdjęcia sprzed show:
Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.50 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.02 PMMoja boska sukienka w całej okazałości. Historia tej sukienki też jest ciekawa (jeśli jakakolwiek historia o ubraniu może być fascynująca :P). Zakupiłam ją w PRIMARK’u w Anglii podczas odwiedzin u siostry (byłam z nią wtedy na pierwszym USG . Pani doktor obsługująca maszynę napisała na kartce płeć dziecka i włożyła do koperty. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że urodzi się najwspanialszy maluszek świata :D On jest najpiękniejszy na świecie i uwielbia swoją ciocię Kasię – tak „powiedział” swojej mamie po moim ostatnim pobycie w kwietniu tego roku; miał wtedy 8 miesięcy :P). Wracając do tematu sukienki, kosztowała 14£ i posiadała jeszcze rękawy z przezroczystego pomarańczowego materiału. Jak ją nałożyłam na siebie w domu, uznałam że te rękawy, mocny kolor i konkretny kołnierzyk to zdecydowanie za dużo jak na jedną sukienkę. Więc wisiała sobie w szafie rok, aż moja najwspanialsza Celinka nie podsunęła mi super rozwiązania – odcięcia rękawów (takich bufiastych do samych nadgarstków).  Po tej krawieckiej operacji sukienka stała się po prostu SUPER. Może jestem nudna, że o tym wspomnę, ale wychodząc z Benihan’y mała 9 letnia dziewczynka powiedziała do mnie w przejściu „I love your dress”. Jak zwykle byłam troszkę speszona takim komplementem od obcej osoby, ale odpowiedziałam jej podobnym. Dziewczynka na szczęście miała piękne, wielkie, niebieskie oczy – czego nie omieszkałam zaznaczyć :) W każdym razie wiem, że rada Celinki była super!Screen Shot 2013-07-28 at 7.51.48 PMW oczekiwaniu na show :D Kucharz przygotowuje się do smażenia naszej kolacji.
Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.59 PM

Najpierw przyszedł i zrobił pokaz z nożami (obracał je i podrzucał – co wprawiło mnie w osłupienie, ale chyba bardziej ze strachu). Następnie porozlewał nam sosy. Potem wyłożył na tę… hmmm… podstawę do smażenia pierś z kurczaka, ryż, warzywa i wylał dwa jajka. To wszystko tylko do przygotowania ryżu :) Oczywiście nie omieszkał popodrzucać sobie żółtkiem :PScreen Shot 2013-07-28 at 7.51.34 PMW trakcie przygotowań otrzymaliśmy zupę cebulową i sałatkę z boskim sosem słodko-kwaśnym. Screen Shot 2013-07-28 at 7.51.19 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.49.10 PMScreen Shot 2013-07-28 at 7.49.22 PMKolejnym ciekawym wydarzeniem było podsmażanie pieczarek i cebuli. Z cebuli kucharz zrobił parujący wulkan. Zamieszczam jeszcze link do lepszej wersji wulkanu z cebuli z myszką Mickey :D Obejrzyjcie koniecznie – to tylko 30 sekund.

http://www.youtube.com/watch?v=NU_OcgtlhwAScreen Shot 2013-07-28 at 7.48.31 PMRyż (który był wyborny) i warzywka już gotowe :)Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.41 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.34 PMKucharz przygotowywał dla nas krewetki i kurczaka; dla innej grupy stek, przegrzebki i homara. Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.24 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.20 PMNasze danie po skończonym show wyglądało tak:Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.59 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.09 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.50 PMPiszę tego posta z lotniska w Chicago. Za 20 minut musimy iść na nasz 8godzinny lot do Monachium więc wybaczcie literówki – nie mam za bardzo czasu sprawdzać :P

Pozdrawiam Was serdecznie :*

happy birthday Agi ♥

Kochani,

Poniżej zamieszczam (niestety całe 9,5 h przed dniem 29.07.2013) zrobioną przez siebie kartkę urodzinową (już drugą) dla mojej starszej siostrzyczki Agnieszki, ponieważ już jutro ma urodziny :) Zaraz czeka mnie 24 godzinna podróż do PL więc postanowiłam zamieścić ją teraz, potem będzie problem z internetem.

Życzenia wysłane bezpośrednio do Anglii zawierają to, czego Ci Aguś życzę :) Nie będę tu ich powielać, więc masz tu następne :P Kartka zawiera: front, życzenia w środku i back. Pod spodem zobaczysz wszystko na jednym zdjęciu :)

Szczęśliwych urodzin :*Screen Shot 2013-07-12 at 1.22.05 AMScreen Shot 2013-07-12 at 2.03.58 AMScreen Shot 2013-07-12 at 1.38.02 AMScreen Shot 2013-07-12 at 5.30.48 PM Screen Shot 2013-07-12 at 5.28.38 PM

spotkanie z Joy, moja najpiekniejsza sukienka za 10$ i przeprowadzka do marriott resort&spa :D

Kochani,

Joy przyjechała po nas przed 6 pm w piątek, pojechaliśmy (tak jak liczyłam) do Black Angus Resaurant. Joy, ostatni raz była w tej restauracji ok 25 lat temu :) Tym bardziej cieszyłam się, że zje z nami najlepeszego steka w całej Arizonie :P Zamówiliśmy to samo: steka z pieczarkami i zapieczonym blue cheese, a do tego sałatka z blue cheese i bekonem. Zjadłam wszystko do ostatniego kawałeczka i do końca dnia nie mogłam się ruszać. Wyobraźcie sobie, że nawet wieczorne piwo przy basenie chłopaki pili sami. Ja po jednym 0,3l uciekłam do pokoju położyć na łóżeczko moje biedne, najedzone ciało :D

Spotkanie oczywiście było przemiłe. Joy za rok przylatuje do Francji więc może tam się spotkamy. Nie wyklucza też odwiedzin w Polsce. Kto wie :D Spotkanie było przemiłe, jedzenie niesamowite, a do tego Joy dała nam prezenty (!!!) Niesamowita jest i już :* Ja dostałam kilka gadżetów kuchennych, a Krzyś misia z Florydy (tam mieszka syn Joy z rodziną), który teraz jest dla niego, a w przyszłości będzie dla naszego dzidziusia – tak powiedziała :D


Screen Shot 2013-07-27 at 5.49.49 AMMoi drodzy, poniżej przedstawiam Wam moją najcudowniejszą sukienkę (o której wspominałam w poprzednim poście). Ostrzegam, poniżej jest ok 20 zdjęć przedstawiających jej kształt, tył, przód, bok i wszystkie możliwe kombinacje. Wybaczcie mi, nie mogłam się zdecydować, które fotki zamieścić :P Przelećcie post niżej, bo tam znajduje się druga (sobotnia część postu :)Screen Shot 2013-07-27 at 5.46.18 AM

Screen Shot 2013-07-27 at 5.47.04 AM

Zwróćcie uwagę jak genialnie układa się dół sukienki… Jej pierwotna cena to 49$, ja nabyłam ją za jedyne 10$ :D

Screen Shot 2013-07-27 at 5.49.08 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.48.19 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.47.55 AMScreen Shot 2013-07-27 at 5.46.39 AMScreen Shot 2013-07-27 at 5.57.58 AM Screen Shot 2013-07-27 at 6.01.07 AMScreen Shot 2013-07-27 at 6.00.24 AM Screen Shot 2013-07-27 at 6.00.07 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.58.49 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.59.07 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.59.21 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.59.36 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.59.54 AMScreen Shot 2013-07-27 at 5.58.12 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.57.40 AMNastępnego dnia pojechaliśmy na prawdziwe (nie hotelowe) śniadanie do U.S. EGG Restaurant (w iHOP niestety była kolejka oczekująca na stolik, prawie jak za czasów PRL :P). Jedliśmy przeboskie śniadanie!!! Krzyś zamówił frittatę z warzywami i ziemniaczkami, a ja talerz owoców. Standardowo wszystkiego zjedliśmy po połowie :DScreen Shot 2013-07-28 at 12.00.50 AM Screen Shot 2013-07-28 at 12.01.06 AMScreen Shot 2013-07-27 at 11.59.21 PM
Screen Shot 2013-07-28 at 12.00.18 AMScreen Shot 2013-07-28 at 12.00.33 AMTa flaga USA zrobiona jest z pojemników na jajka :D

Po powrocie spakowaliśmy się i udaliśmy do innego hotelu znajdującego się bezpośrednio przy lotnisku; też Marriott, więc wystarczyło przenieść rezerwację. Screen Shot 2013-07-28 at 8.02.18 AMPrzy wejściu ugościła nas boska woda pomarańczowa i ogórkowa.Screen Shot 2013-07-27 at 11.56.54 PMKochani, a ten wodospad znajdował się przy recepcji…  Jak się później kazało podczas robienia tego zdjęcia (w sumie chwilę przed) musiałam tam zostawić moje etui od telefonu. Były  nim dowód osobisty, prawo jazdy i amerykańskie ID :( Przeszukałam cały pokój, wszystkie bagaże i niestety go nie znalazłam. Już mieliśmy zastrzegać kartę od bankomatu (i tak jej tam nie było – ale wtedy tego jeszcze nie wiedzieliśmy), kiedy okazało się że moje dokumenty spokojnie czekają na recepcji. Swoją drogą powinni zadzwonić do pokoju… Byłam zła, bo ja naprawdę nie nie gubię (jedna głupia rzecz, którą zrobiłam to wypranie w pralce iphone’a kilka miesięcy temu :P) Na szczęście dokumenty się znalazły :)Screen Shot 2013-07-27 at 11.57.44 PM

Basen 1

Screen Shot 2013-07-27 at 11.57.13 PMBasen 2Screen Shot 2013-07-27 at 11.57.26 PMPoniżej wielkie łoże w naszym pokoju: KING SIZE BED :)Screen Shot 2013-07-27 at 11.59.05 PMKilka fotek z popołudnia spędzonego na terenie hotelu :)Screen Shot 2013-07-28 at 7.50.30 AMScreen Shot 2013-07-28 at 7.49.30 AM Screen Shot 2013-07-28 at 7.49.46 AM Screen Shot 2013-07-28 at 7.49.58 AMScreen Shot 2013-07-28 at 7.50.47 AMNatknęłam się na boskie zdjęcie zrobione właśnie z tego hotelu :)9Boskie, prawda?

Całuje was gorąco. Wstajemy jutro o 6 rano i jedziemy na lotnisko. Trzymajcie kciuki, aby wszystko poszło zgodnie z planem. W PL planujemy być w poniedziałek ok 18.

calusy i do następnego napisania (w Polsce) :*