wniosek z dzis: jak uszczesliwic kasie? dac jej cos do jedzenia :P

Kochani,

Niedzielę zaczęliśmy od śniadania. Drugi raz podczas pobytu na nie zeszłam, bo Krzyś uświadomił mi, że poza tą okropną jajecznicą z proszku są jeszcze gofry. Dałam się namówić. Gofry okazały się pyszne. Zjadłam 5 sztuk. Na zdjęciu poniżej macie jednego z nich. Borówki wzięłam z pokoju, bo Krzyś ostrzegł mnie, że do gofrów dodają tylko takie jelly jagodowe lub truskawkowe (ogólnie ble…). Gofry z bitą śmietaną lub z miodem i borówkami były naprawdę bardzo smaczne :)

Screen Shot 2013-07-08 at 7.55.48 AM

Gofr mojej wlasnej roboty :P

Po śniadaniu mieliśmy chwilę na relax w pokoju, a nawet 30 minutową drzemkę po najedzeniu się :P Na 12.00 pojechaliśmy z Krzysiem odwiedzić jego znajomego Jarka, który mieszka kilka ulic od naszego hotelu. Jarek jest tu kuratorem i ma do czynienia z przestępcami (!!!) Ma nawet swoją spluwę, zresztą to nic szczególnego w USA :) Mieszka w USA od 1978 roku z 5-letnią przerwą, kiedy to mieszkał w PL. Co ciekawe brał udział, chyba już 4 razy, w maratonach po 40 km, które odbywają się tu w styczniu, więc kilkumiesięczne przygotowania nie mają miejsca w 50-stopniowym upale :)

Screen Shot 2013-07-08 at 5.47.43 PM

Screen Shot 2013-07-08 at 5.45.51 PM

Kaktus przed domem Jarka.

Po bardzo miłej, 2-godzinnej wizycie w typowym amerykańskim domu (amerykańskie flagi powiewały na wietrze na ganku) udaliśmy się z Krzysiem do miejsca, gdzie podają najlepsze steki w okolicy. Krzyś jadał już w restauracji BLACK ANGUS i uznał, że musimy ją zaliczyć, ponieważ muszę spróbować najlepszego steka w życiu. Ten, o którym mowa podawany jest z pieczarkami bortobello i rozstopionym blue cheese, który po zapieczeniu tworzy takie „crumbles” na wierzchu – zobaczycie na zdjęciach :D

Screen Shot 2013-07-08 at 5.45.13 PMScreen Shot 2013-07-08 at 5.45.39 PMScreen Shot 2013-07-08 at 5.47.21 PMBlack Angus :)

Screen Shot 2013-07-08 at 5.47.37 PMWolałam przejrzeć menu zanim podejmę decyzję, ale oczywiście skończyło się na tym co Krzyś polecił :D Mniam…Screen Shot 2013-07-08 at 5.46.44 PM 1Screen Shot 2013-07-08 at 5.45.44 PM

Screen Shot 2013-07-08 at 5.47.07 PM

Po czym poznać Europejczyka w USA? Prosi o napój bez lodu :P W przypadku Krzysia lód zajmował 2/3 szklanki :P A pepsi light starczyło dosłownie na jeden łyk :PScreen Shot 2013-07-08 at 5.45.05 PMSzczęśliwi, bo wiemy co zaraz dostaniemy do jedzenia :PScreen Shot 2013-07-08 at 5.45.21 PMGorąca bułeczka z masełkiem :)
Screen Shot 2013-07-08 at 5.46.24 PMDo każdego zamówionego steku należało wybrać po dwa „dodatki”. Krzyś wybrał sałatkę z sosem tysiąca wysp do podania w pierwszej kolejności i pieczonego ziemniaka do steku. Ja natomiast wybrałam sałatkę z sałaty lodowej, sosem jogurtowym i bekonem :) Do mięsa zamówiłam brokuły:)Screen Shot 2013-07-08 at 5.46.17 PMScreen Shot 2013-07-08 at 5.46.30 PM

Sałatka Krzysia :)

Screen Shot 2013-07-08 at 5.47.15 PM

Moja sałatka. Najpierw pomyślałam, że podali mi ćwiartkę sałaty – dziwne… ale mówiąc szczerze okazało się to genianym posunięciem. Kroiłam ją sobie jak chciałam i nic, ale to nic nie uciekało mi z talerza – jak bywa przy różnych sałatach. Sos był tak pyszny, że poprostu zaniemówiłam :) Na pewno pomysł z ćwiartką sałaty lodowej wykorzystam w przyszłości :D

Screen Shot 2013-07-08 at 5.45.56 PM

Stek well done (cudownie przypieczony, wręcz idealnie) z pieczarkami i serem. Smak mięsa był wyborny, naprawdę brak mi słów. Będę go długo wspominać :D

Screen Shot 2013-07-08 at 5.45.33 PM

Pieczarka i blue cheese crumbles w przybliżeniu :)

Screen Shot 2013-07-08 at 5.46.36 PMScreen Shot 2013-07-08 at 5.46.10 PMScreen Shot 2013-07-08 at 5.46.51 PMScreen Shot 2013-07-08 at 5.47.30 PM

Musiałam odpocząć, niemożliwe jest zjedzenie tak dużej ilości jedzenia naraz :PScreen Shot 2013-07-08 at 5.45.27 PMPo jedzonku oczekujemy na ochłodzenie się samochodu :)Screen Shot 2013-07-08 at 5.46.03 PMKochany Krzyś też czeka :P

Po tak boskim obiedzie, gdzie Krzyś prawie nie musiał po mnie dojadać uznaliśmy, że rozpieścimy się jeszcze bardziej i pojedziemy… do hotelu na drzemkę :) W końcu niedziela, trzeba się chillout’ować :P Tak też zrobiliśmy i było cudownie. Po przebudzeniu się pojechaliśmy do outlet’ów, gdzie Krzyś dostał specjalne zniżki do każdego sklepu (po wcześniejszym wydrukowaniu kuponu dla mnie i dla niego). Mąż planuje kupić jakieś koszulki, buty do biegania itp. Moją zniżkę przeznaczymy też na Krzysiowe zakupy :P

Po drodze do outlet’ów widzieliśmy kolejny piękny zachód słońca :)image-33Screen Shot 2013-07-08 at 10.48.02 PM
image-23
image-24 image-34 image-35zdjęcie-1image-30 image-31image-29

Piękny kaktus koło drogi :)

image-26

Mini zraszacze z wodą (bardziej mgiełką) – takie działały na zewnątrz outlet’u, między sklepami i w okół przystanku autobusowego :) Wentylatorów też było mnóstwo :)

Po powrocie; po zakupie chleba i dżemu na jutrzejsze śniadanie, postanowiliśmy pójść na basen, wykąpać się i wypić piwko :) Temperatura, gdy jest ciemno jest taka boska… szkoda, że wtedy nie mogę się opalać… :( Pewnie wrócę blada jak ściana… ale co tam :P

Screen Shot 2013-07-08 at 7.39.35 AMKochany mąż kroi limonkę do piwka, które chłodzą się w dzbanku z lodem :)

Screen Shot 2013-07-08 at 7.39.54 AMScreen Shot 2013-07-08 at 7.40.04 AM
Screen Shot 2013-07-08 at 7.40.28 AM

Screen Shot 2013-07-08 at 7.40.13 AM

Czyżby Krzyś taką mnie widział? Wiedziałam, że alkohol i wysoka temperatura mogą szkodzić, ale żeby aż tak? :P

Screen Shot 2013-07-08 at 7.40.44 AM

Na tyle dziś, czas spać :)
Do następnego (napisania)
Buziaki :*

znowu shopping i wypad na gelato

Kochani,

No i stało się, znowu pojechałam na zakupy… Nie będę pisać ile wydałam, ale wierzcie mi za dużo :P Od tej pory muszę przystopować z zakupami – sama sobie dałam ban’a na shopping :P Zawsze lepiej to powiedzieć wcześniej niż mąż :P Wtedy mogę być z siebie dumna, niżeli wściekła: „bo mąż mi nie pozwala” :P Wyglądałam mniej więcej tak:Screen Shot 2013-07-08 at 2.46.10 AMOczywiście nie jestem taka szczupła i wysoka, a moje torby nie były takie „trendy”; bardziej przypominały te z biedronki :P „Mniej więcej” robi jednak różnicę… :P Nie zmienia to jednak faktu, że jestem bardzo, ale to bardzo zadowolona z zakupów :D Tym razem poza ubrankami dla naszego „bardzo przyszłego” dziecka i ubraniami dla mnie kupiłam też kilka rzeczy z tzw. gospodarstwa domowego:

1. Pierwsza po lewej to „chopper” do warzyw :) Już nie będę musiała szatkować cebuli (co mi zawsze zajmowało wieki – taka ze mnie perfekcjonistka). Na początku miałam spakowany inny chopper za 10$ firmy nieznanej, ale jak zobaczyłam czarnego Kitchen Aid’a za jedyne 12$ musiałam go kupić – idealnie będzie pasował do miksera, którego mam od 3-4 lat. Bardzo dużo mu zawdzięczam: pieczenie chleba i muffinek :D Dlatego postanowiłam, że wydam dwa $ więcej i kupię mu młodszego braciszka. Będzie im razem raźniej :P

2. Druga rzecz to śliczny metalowy spray do oliwy z oliwek. Teraz będę mogła sprejować ją gdzie mi się tylko podoba :P np. na mojego grilla do panini, patelnie lub grzanki i inne smakołyki robione w piekarniku, aby pięknie się spiekły na wierzchu :P

3. Trzecia rzecz to cudowna waga kuchenna. Od dawna się przymierzałam do zakupu takowej (no dobrze od kwietnia 2013, kiedy to moja starsza siostra mieszkająca w Anglii, karmiąc swojego cudownego synka Archie’go mierzyła ile dokładnie zjadł  – co do grama :D) Bardzo mi się ta „wiedza” spodobała i też zamierzam ważyć :) Waga kosztowała też ok 12-13$.

Screen Shot 2013-07-07 at 7.34.12 PMScreen Shot 2013-07-07 at 7.37.10 PM

Kupiłam 4 boskie kocyki :)

      Screen Shot 2013-07-07 at 7.35.38 PM

I dwie boskie zabawki, pierwsza to gryzak (nóżki), który szeleści (brzuszek), a drugi to taki kocyk – przytulanka. Zostawilibyście taką uśmiechniętą małpkę na pastwę kogoś innego? ja nie mogłam…

IMG_7160

Mam chyba słabość do tych małpiszonów :P

IMG_7157

IMG_7155

To chyba najładniejszy komplecik, który kupiłam. Po pierwsze ma konkretne spodenki, a po drugie długi rękawek :P Widzisz Mamo udało mi się kupić coś konkretniejszego niż tylko body i śpioszki :P  Jednak po długich poszukiwaniach stwierdzam, że bardzo ciężko znaleźć dresiki i inne ciepłe ubranka jak 50 stopni na dworze :P
IMG_7154IMG_7153IMG_7156IMG_7158IMG_7152IMG_7151Kotulek teraz będzie miał boską smycz (dla Yorków :P) do boskiej fioletowej obróżki :DIMG_7150IMG_7148IMG_7147IMG_7146IMG_7144Wstążeczek do prezentów już mi nie zabraknie :PIMG_7142Po porannym opalaniu, które trwało 25 minut (jak nie ma zachmurzenia, niemożliwe jest wysiedzieć dłużej na słońcu) i po 3-godzinnych zakupach byłam ekstremalnie zmęczona. Ból głowy od słońca dał mi się we znaki już w sklepie. Ale Krzyś namówił mnie na wizytę w lodziarni :)IMG_7169IMG_7171IMG_7172IMG_7162IMG_7161Taka maszyna kojarzy mi się z jakąś bajką albo wspomnieniem z dzieciństwa… niestety za nic na świecie nie mogę przypomnieć z czym dokładnie…

Jutro Krzyś ma wolne, więc porobimy więcej ciekawych rzeczy :D
Do jutra :*