przygotowanie do wyjazdu z phoenix i historia mojego Kotulka

Kochani,

Dzisiejszy dzień minął pod „znakiem” pakowania :) Dlatego, że opuszczamy to piękne miejsce i ruszamy zobaczyć kolejne, mam nadzieję, jeszcze lepsze :P Ale o tym w kolejnych postach. Poza tym byłam zajęta robieniem małej niespodzianki dla kogoś mi bliskiego :P Niestety na razie nic nie mogę zdradzić; zresztą niedługo się sami dowiecie :P

IMG_7618 IMG_7614Dziś cały dzień niebo było zachmurzone, więc nie było mowy o opalaniu (zresztą i tak nie znalazłabym na to czasu), a skoro nic ciekawego się dziś nie działo i nie mam za bardzo o czym pisać, postanowiłam, że zapoznam Was dziś z moim ukochanym Kotulkiem :) Co Wy na to??

Historia zaczęła się od tego, że oboje z Krzysiem jesteśmy „kociarzami”. Ponoć ludzie dzielą się na tych kotolubnych i psolubnych :P Tego nie wiem i nigdy nie zweryfikuje :) Na szczęście dobraliśmy się z mężem min. również pod tym względem. Od zawsze, jeszcze kiedy mieszkaliśmy w Sopocie marzyliśmy o kotku. Nie było to oczywiście możliwe w wynajmowanym mieszkanku, ale kiedy w końcu znaleźliśmy nasze wymarzone lokum i wprowadziliśmy się do niego na stałe (dzięki pomocy banku oczywiście :P) postanowiliśmy, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby się własnego pupila dorobić :D Daliśmy sobie ok. 3 miesięcy, aby wyjść na prostą po kupnie mieszkania. Chcieliśmy kota rasowego; myśleliśmy o brytyjskim, potem o abisyńskim. Niestety koty kosztują ok 1500 zł (z rodowodem i innymi pierdołami oczywiście). Znaleźliśmy nawet chodowlę w Gdynii i czekaliśmy na przypływ gotówki, aby móc sobie takiego kotka sprawić. Na szczęście pewnego pięknego dnia przyjechała do mnie moja mama ze śliczną i kochaną 3letnią dziewczynką z pogotowia opiekuńczego, które prowadzi. Kolejnego dnia poszłyśmy na spacer i ulicę od mojego mieszkania zobaczyłam najśliczniejszego kotka na świecie. Całkowicie zawładnął moim sercem. Bardzo chciałam go wziąć, ale pamiętałam, że odpowiedzialność za zwierzaka należy do obojga „rodziców” i to oni RAZEM powinni zdecydować o tym, czy dany kotek zawładnął ich sercem czy nie. Niestety jedna strona zrobić tego nie może. Postanowiłam, że przyjdę do niego następnego dnia i zrobię zdjęcie, które prześlę Krzysiowi :D Taki miałam plan. Gdy następnego dnia przyszłyśmy w to samo miejsce, dołączyła do nas moja młodsza siostra Aneta,  ale kotka niestety nie było… Już zawracałyśmy, gdy siostra krzyknęła: „cicho, słyszę go…”. Po chwili nawoływania wyciągnęłyśmy go z krzaczorów i cierni (dosłownie) i już wtedy nie wchodziło w grę zrobienie zdjęcia – musiałam go wziąć :) Na swoje usprawiedliwienie uznałam, że jak Krzyś go nie pokocha to najwyżej będziemy mieli dwa kotki :P Ten cudowny moment uwieczniła moja siostra (swoją drogą dowiedziałam się o tych przecudnych dwóch zdjęciach dopiero w okolicy grudnia…):

Screen Shot 2013-07-12 at 7.29.14 AMTakże przywitałam w naszej rodzinie kotka 5 września 2012 roku :) Weterynarz powiedział, że ma może z dwa miesiące i po wielkości zębów ocenił, że musiał przyjść na świat w okolicy 7 lipca 2012 roku :) Nasze kochane maleństwo. Kotka nazwaliśmy Leoś, ale po kilku dniach to imię całkowicie poszło w niepamięć, ponieważ zaczęliśmy się do niego zwracać Kotulek :) I tak już zostało. Mój mąż był wówczas na wyjeździe służbowym i jak wysłałam mu zdjęcie umorusanego kocurka ( swoją drogą myślałam, że na mnie nakrzyczy, ale  kiedy udostępnił mi ekran na skype (wtedy jeszcze było to darmowe, teraz trzeba wykupić konto premium) zobaczyłam, że zmienił sobie tapetę na laptopie właśnie na zdjęcie umorusanego Kotulka :P Już wiedziałam, że kotek zawładną nie tylko moim sercem, ale i mojego Krzysia :)

Zdjęcia już czystego Kotulka, 5miesięcznego by  facebook.com/AgnieszkaTybuszewska

Screen Shot 2013-07-12 at 7.51.57 AM Screen Shot 2013-07-12 at 7.51.50 AMScreen Shot 2013-07-12 at 7.52.04 AM
Screen Shot 2013-07-12 at 7.50.29 AMScreen Shot 2013-07-12 at 7.50.18 AMTak się akurat złożyło, że jak my jesteśmy na jakimkolwiek dłuższym wyjeździe to moja młodsza siostra (wpółwinna znalezienia Kotulka) opiekuje się nim :) Nie wiem czy wystarczająco wyraziłam naszą miłość do tego kotka, ale kolejne zdjęcie powinno pokazać Wam jak bardzo go uwielbiamy. Co Kasia zostawiła Anett na lodówce?Screen Shot 2013-07-12 at 7.37.27 AMA na koniec tego posta powstałego, ponieważ bardzo za Kotulkiem tęsknimy wstawiam jeszcze kilka fotek z czasów kiedy był maluteńki i z tych kiedy był już troszkę większy :DScreen Shot 2013-07-12 at 8.04.41 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.17.41 AMNasz Kotulek czasem tak okazuje „miłość” :PScreen Shot 2013-07-12 at 8.17.34 AMNajpiękniejsza paszczka ever :PScreen Shot 2013-07-12 at 8.23.21 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.22.09 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.23.39 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.23.33 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.23.26 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.23.21 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.23.15 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.23.09 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.22.57 AM Screen Shot 2013-07-12 at 8.22.09 AMOch te łapiątka…

Ale żeby post nie zakończył się „nie w moim stylu” zamieszczę jeszcze zdjęcie… mojej kolacji :PScreen Shot 2013-07-12 at 9.35.19 AM

Pozdrawiam Was gorąco i do następnego :*

One thought on “przygotowanie do wyjazdu z phoenix i historia mojego Kotulka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s