los angeles / hollywood part 2

Kochani,

nadszedł czas na druga część relacji z pobytu w Los Angeles :-) Wczorajszą skończyłam na wizycie na Beverly Hills Farmers’ Market, gdzie zakupiłam najsłodszy fartuszek na świecie :-) Nastepnie pojechalismy dalej przez Beverly Hills, aż do wzgórz Hollywood :-) Kiedy podjeżdżaliśmy pod wzgórza napis „HOLLYWOOD” był już widoczny, ale nie był to wyjątkowo imponujący widok – napis był bardzo mały i znacznie oddalony. Po zrobieniu kilku zdjęć mój mąż zainterweniował i zaczął wjeżdżać na samo wzgórze!!!  Chciał podjechać pod sam napis. Jechaliśmy tak krętymi uliczkami wokół których znajdowały sie domy mieszkalne. Było bardzo mało miejsca i do tego bardzo stromo, co tylko wzmagało mój stres. W końcu podjechaliśmy do końca ostatniej drogi i naszym oczom ukazał sie ogromny napis „HOLLYWOOD” – mniej więcej na wysokości 4 piętra, wiec widok był imponujący :-) Zrobiliśmy kilka zdjęć i czmyknęliśmy czym prędzej, aby okoliczni mieszkańcy pięknych, wartych kilka milionów willi  nie wezwali ochrony :-PScreen Shot 2013-07-16 at 12.42.20 AMDokładnie na przeciwko napisu Hollywood znajdowała sie niezagospodarowana przestrzeń na dom mieszkalny; wystawiona na sprzedaż. Idealne i zapewne bardzo drogie miejsce. Jeśli ktoś to kupi będzie miał napis dokładnie na przeciwko!!! Ciekawe ile milionów $$$ kosztuje :-PScreen Shot 2013-07-16 at 12.16.04 AMZjeżdżając z powrotem po krętych uliczkach natknęliśmy sie na „The Garden of Oz” lub „The wall of toys” made by Arthur Sellers. Czyż nie jest to uroczy i bardzo piękny pomysł? Uwielbiam takie „dzieła sztuki” :-)Screen Shot 2013-07-16 at 12.31.12 AM Następnie zjechaliśmy i przeszliśmy się kawałkiem Hollywood Blvd., w miejscu gdzie znajdują się liczne gwiazdy znanych osobistości.Screen Shot 2013-07-16 at 12.57.29 AM Kochana Kamilko Krajewska-Korusiewicz – zdjęcie poniżej (akurat tych gwiazd) zrobiłam specjalnie dla Ciebie :-PScreen Shot 2013-07-16 at 12.53.59 AM  Ok. 13 pojechaliśmy w kierunku Santa Monica; aby dojechać do Malibu. Myślałam, że to już koniec zwiedzania w extremalnym upale na dziś i jedyne co nam zostało to leżenie na plaży, byczenie się itp. Ależ się myliłam… Korkowało sie extremalnie. Niestety, aby dojechać do celu straciliśmy najlepszy czas na opalanie. Droga z Hollywood Blvd., przez downtown w kierunku Santa Monika + dojazd do Malibu zajęła nam ok 3 mega meczących godzin w zamkniętej metalowej puszce… No nic nie ma co narzekać, lepsze to niż droga na piechotę w taką pogodę przez pustynie :-P :-P :-PScreen Shot 2013-07-16 at 12.45.24 AM

Gdy w końcu dojechaliśmy do Malibu szukaliśmy miejsca do zaparkowania ok 40 minut. Parking obok wejścia na molo kosztował 25$ – uznaliśmy: „niech spadają” :-) Zaparkowaliy 30 minut marszu od mola, w taką pogodę to katorga. Na szczęście dotarliśmy i naszym oczom ukazało się upragnione molo. I teraz uwaga: NIE TO, O KTÓRE KRZYSIOWI CHODZIŁO PRZEZ CAŁY CZAS (!!!) Na molo miały być restauracje, wesołe miasteczko i inne atrakacje. Na tym nie było nic poza łowiącymi rybakami :/Screen Shot 2013-07-16 at 12.25.22 AM Byłam tak zmęczona, że już nie miałam siły się denerwować. Wybraliśmy pierwszą po drodze restaurację i tam udalośmy się po ratunek: jedzenie :-)Screen Shot 2013-07-16 at 12.20.29 AM
 To miejsce w 100% zrekompensowało nam 3godzinny korek, 40stopniowy upał i nie to molo co trzeba. Usiedliśmy na zewnątrz i zamówiliśmy jedzonko. Krzyś stek, a ja sandwitch’e i piwo. Chyba to piwo pomogło mi się już kompletnie zrelaksować :-) Żeby tego było mało jedzenie było wyborne, kelner (typowy surfer) bardzo sympatyczny i do tego czegała na nas niespodzianka. W trakcie na scenę weszło 4 młodych chłopaków i dało bardzo fajny koncert na żywo! To było naprawdę cudowne :-) nie chciało się z tamtąd wychodzić!Screen Shot 2013-07-16 at 12.43.33 AM Screen Shot 2013-07-16 at 12.42.55 AM
 Niestety w pewnym momencie zmęczenie wzięło góre i wyszliśmy. Poszliśmy na chwilę nad ocean, niestety woda już była za zimna, do tego bardzo wiało, więc nie daliśmy rady się wykąpać. Do hotelu wracaliśmy wzdłuż wybrzeża i po 1,5 h byliśmy już na miejscu :-)Screen Shot 2013-07-16 at 12.44.49 AM
 Na dziś to tyle (i tak się rozpisałam, ale nie miałam ograniczeń czasowych; post powstał podczas 6godzinnej podróży do Phoenix, ale o tym już jutro :-P)
Ps. Taka mała historyjka z gołębiem na koniec, widzicie go w ogóle  :PScreen Shot 2013-07-16 at 12.49.30 AM
Caluje Was gorąco :-*

3 thoughts on “los angeles / hollywood part 2

  1. Kochana jesteś! Dziękuję za te zdjęcia specjalnie dla mnie : DD Byłam ciekawa czy widziałaś gwiazdę Jennifer Lopez – dopiero niedawno dostała swoją. Mam nadzieję, że kiedyś też będę miała okazję osobiście ją (gwiazdę oczywiście, bo o spotkaniu J.Lo raczej pewnie nie mam co marzyć) sfotografować : ) Może następnym razem ja polecę z Krzysiem a Ty zostaniesz z Michałem? ; P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s