pansushi i wieczorne jacuzzi

Kochani,

Mój pobyt tutaj zbliża się ku końcowi – niestety :) Zostały mi tylko 4 pełne dni w USA. W niedziele rano startujemy i czekają nas aż trzy loty. Oby szybko zleciały, bo już mi niewygodnie na samą myśl. Ale narzekać nie zamierzam, niektórzy traktują loty samolotem jako przygodę, coś innego niż zazwyczaj – postaram się też tak o tym myśleć i nie zanudzić się :)

Jakiś czas temu nabyłam w sklepie z pamiątkami uroczy gadżet – PanaSushi :PScreen Shot 2013-07-23 at 6.55.03 PMPanSushi kosztował kilka $ i mimo, że jedzenie pałeczkami nie sprawia mi na ogół trudności są dni, że na usta ciśnie mi się: „gdzie jest jakiś cholernyny widelec” :D PanSushi ma rozwiązać mój problem na zawsze. Pasuje do każdego rodzaju pałeczek i pomaga stabilnie chwytać! Kilka dni później miałam okazję go wypróbować; wzbudził niemałe zainteresowanie przy naszym stoliku :PScreen Shot 2013-07-23 at 6.56.15 PM Screen Shot 2013-07-23 at 6.55.40 PMZapomniałam poinformować Was o najważniejszym: tego dnia jak wybrałam się na kawkę do Starbucks’a termometr zamontowany w autku wskazywał na 34° Celsjusza :) To naprawdę niska temperatura jak na okres wakacyjny w Arizonie. Screen Shot 2013-07-23 at 7.16.52 PMWygodnych trampek za kilka $ też nie mogłam sobie odmówić :) Ale akurat jest to rzecz bardzo praktyczna, nie jak dziesiąta sukienka :P (moja mama nie pochwala takich rozrzutnych zakupów; ale nic na to nie poradzę, że w USA udało mi się kupić min. sukienkę za 10$, która wygląda jak z kolekcji La Mania’i) :)Screen Shot 2013-07-23 at 6.59.28 PMDecyzja, aby nie brać do USA żadnej torebki poza jedną dużą i praktyczną (jest workowata i nadaje się na małą, jak i dużą ilość rzeczy) była strzałem w 10tkę. Chciałam jeszcze Wam wspomnieć o samochodzie jakim tu jeździmy. Jest srebrny, marki oczywiście nie znam, bo dla mnie to najmniej ważne. Ale jest (jak 99% aut w USA) w automacie. I niestety zakochałam się w tym „prostym sposobie” prowadzenia auta. Jak kiedyś będę miała własny samochód – będzie on na 100% w automacie. Bez wajchowania, bez gaśnięcia, bez sprzęgła… żyć, nie umierać i prowadzić :D Tego samego wieczoru, skoro nie było tak gorąco jak zazwyczaj, postanowiliśmy z chłopakami skorzystać z podgrzewanego jacuzzi (znajdującego się przy basenie). Screen Shot 2013-07-24 at 3.26.52 AM Screen Shot 2013-07-23 at 6.57.58 PMTaka zabawa kolorami w ciągu dnia :P Muszę Wam zdradzić tajemnicę: wszystkie pomalowane  na jasno paznokcie to te, które mi nie wyszły na ciemnozielono! Dziś już mam moje standardowe delikatne paznokcie w „kolorze” french manicure:PScreen Shot 2013-07-24 at 2.20.18 AM Screen Shot 2013-07-24 at 2.15.49 AMKasia w niewyprostowanych jeszcze włosach :D

Do następnego :*

8 thoughts on “pansushi i wieczorne jacuzzi

  1. bardzo ładnie wyszły te kolorowe paznokcie! tak letnio :) Czy Ty Kasiu miewasz czasem inne na co dzień, czy tylko klasyczne french’e?

    • moja Cudna zawsze chciałam mieć ładne paznokcie, ale nigdy nie chciało mi się o nie dbać :P Nie lubię tipsów i innych doklejanych sztuczności, więc jak na ślub zaproponowali mi hybrydę to od razu podłapałam ten pomysł :) To jak lakier bezbarwny + pomalowane na biało końcówki, z tym że utrwalone pod światłem UV. Dzięki temu są piękne do czasu, aż nie odrosną :) ja chodzę co 3 tygodnie do kosmetyczki koło mojego domu i płacę 85 zł. Wiem że drogo, ale mieć zawsze piękne paznokcie – super jest :)

      • Też niedawno rozważałam hybrydowy manicure, ale za bardzo lubię „przemalowywać” paznokcie ;) I właśnie te odrosty mnie zniechęciły, ale widzę, że w Twoim przypadku systematyczność jest kluczem do sukcesu ;) A nie niszczą się naturalne pazurki przy takiej ciągle powtarzanej hybrydzie??

      • U mnie jest ok. Ale na pewno swoje dostają po dupie :-) na razie jest ok wiec nie przerywam. W USA nie chciałam sobie „poprawiac” wiec sama je sobie wyrównałam i pomalowalam :-) u mnie sie hybryda sprawdza w 100%

  2. Kasiu, paznokcie wyszły slicznie :) Może nawet przekonam się do tej (ciemnozielonej) kolorystyki :) Zazwyczaj preferuje spokojne kolory :) Jeśli mogę Ci coś doradzic Kasiu, nie pij proszę za dużo kawy w Starbucksie (zaufaj mi). Wiem, że kochasz kawę, ale tę staraj się omijac. Buziaki :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s