powrót do szarej rzeczywistosci – kolorowej jak tecza :P

Kochani,

Napisane przed pracą: Wczoraj poszłam spać o 2 w nocy; musiałam upiec muffinki amerykańskie dla znajomych z pracy. Poza tym posprzątałam mieszkanie i całkowicie się rozpakowałam. Przy okazji ogarnęłam „zagracony” kąt w garderobie i szafę :) Zatem plan zrealizowałam w 200% Dziś był pierwszy dzień pracy po miesięcznym pobycie za granicą. Bardzo się na to cieszę, ale świadoma jestem, że pewnie czeka mnie dużo wszystkiego… Niestety nie udało mi się ominąć jet lag’a i mam ogromne problemy ze snem. Podczas pierwszej nocy w PL spałam zaledwie 2,5h, a dziś w nocy przespałam całe 4h. Jakbym miała opisać zespół nagłej zmiany strefy czasowej to uczucie podobne jest do kaca, takiego nieprzyjemnego. Boję się tylko kryzysu w pracy i zamykających się oczu :P Wczoraj jak spojrzałam w lusterko (w chwili całkowitego kryzysu) miałam czerwone oczy i co śmieszne: do połowy przymknięte powieki :D Ze zmęczenia oczywiście :P

 Napisane po pracy: W pracy było bardzo sympatycznie. Okazało się, że nie mam żadnych zaległości (Anett spisała się książkowo na zastępstwie). Pracowało mi się przemiło; co nie jest dziwne w takim towarzystwie :) Do pracy jechałam tramwajem, bo samochód z nową, wymienioną przednią szybą odbieramy od mechanika dopiero jutro. Uznałam, że mając w ręku karton z 20 muffinkami, laptopa i torebkę (wszystko bardzo ciężkie, wiecie jak to jest z damskimi torebkami :P) będzie mi bardzo niewygodnie z rozpuszczonymi włosami podczas podróży. Zatem postanowiłam, że nie obejdzie się bez związania włosów i zaczęłam kombinować z jakimś upięciem. Po ok 5 minutach wyszła przepiękna fryzura (!!!) I ja ją zrobiłam :)

Screen Shot 2013-07-31 at 10.37.54 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.37.43 PM

Screen Shot 2013-07-31 at 10.41.19 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.38.43 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.40.56 PM

Poniżej muffinki :) Mam nadzieję, że smakowały :)

Screen Shot 2013-07-31 at 10.44.38 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.49.10 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.49.22 PM

Screen Shot 2013-07-31 at 10.49.51 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.45.07 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.44.55 PMPodczas wczorajszego wieczoru spotkało mnie jeszcze coś wspaniałego :) Rozmawiałam z moim kochanym mężem przez skype’a (obecnie jest u swojej mamy) i nagle słyszę za oknem fajerwerki. W PG Arenie odbył się długo wyczekiwany mecz Barcelony i Lechii (mam nadzieję, że nie pomyliłam nazw). Fajerwerki były przepiękne. Chwyciłam aparat i uwieczniłam co mogłam :) Oto efekt:Screen Shot 2013-07-31 at 11.00.08 PMScreen Shot 2013-07-31 at 11.00.18 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.59.34 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.59.25 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.59.45 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.58.53 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.58.40 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.58.11 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.59.04 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.59.14 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.49.34 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.48.54 PM Screen Shot 2013-07-31 at 10.48.38 PMPiękne, prawda?

Rano poszłam podlać mój „mały tarasowy ogródek” i zerwałam sobie pomidorka na spróbowanie :D Nie muszę chyba pisać jaki był pyszny? :PScreen Shot 2013-07-31 at 10.39.05 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.39.24 PMScreen Shot 2013-07-31 at 10.38.55 PMOstatnią rzeczą, o której chciałam dziś napisać to kilka słów do bardzo wspaniałej, bliskiej mi osoby:Screen Shot 2013-07-31 at 11.35.18 PMDo jutra :*
Miłego czwartku!

phoenix -> chicago -> monachium -> gdansk

Kochani,

W dzień wylotu wstaliśmy bardzo wcześnie, bo o 6 am. Ogarnęliśmy wszystkie bagaże, wzieliśmy prysznice i zjedliśmy śniadanie. Krzyś wstał jeszcze wcześniej, ponieważ przed prysznicem chciał zanieść do samochodu wszytkie 5 walizek (1 ogromna, 2 duże i 2 podręczne). W takiej temperaturze wożenie takich ciężarów powoduje wydobycie się z organizmu hektolitrów potu :) Śniadanie było przepyszne – najlepsze jakie jadłam w amerykańskim hotelu. Zamówiłam omlet, którego pan przyrządził na moich oczach; ponadto owoce, jogurt z takimi kulkami smakowymi i świeżowyciskany sok pomarańczowy :)Screen Shot 2013-07-30 at 6.02.46 AMTak, przed wyjazdem miałam pięknie wyprostowane włosy, co oczywiście potem uległo zmianie :PScreen Shot 2013-07-30 at 6.04.01 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.02.31 AMPo śniadaniu pojechaliśmy na lotnisko. Załatwiliśmy wszystkie formalności, pożegnaliśmy się z Markiem i udaliśmy do senator lounge’u (mój Krzyś ma jakiś tam status i złotą kartę za dużą ilość przelecianych mil, więc ma dostęp do takich exkluzywnych poczekalini – a ja dzięki niemu też). Tam na szczęście był internet, więc mogłam nadrobić zaległości, na które nie znalazłam czasu przed wylotem. Wylecieliśmy o 11.25 am (czasu AZ). Przyznam się Wam szczerze, że nie pamiętam co dokładnie robiłam podczas pierwszego 2,5godzinnego lotu. Ja chyba dokończyłam film „360. Połączeni”, a Krzyś dokończył czytać książkę „iWOZ”. Po wylądowaniu w Chicago, kolejny lot mieliśmy po 3,5 h o 8.50 pm (czasu Chicago). Czas spędziliśmy bardzo miło :) Kto by się spodziewał, że na lotnisku można zrobić tyle fajnych rzeczy :) Po pierwsze udaliśmy się po kawę i ciastko cynamonowe (ponoć Chicago z tego słynie):Screen Shot 2013-07-30 at 6.03.49 AMPo posileniu się zaczęliśmy „zwiedzać” lotnisko, które jest bardzo duże. Odwiedziliśmy nowy terminal wybudowany specjalnie dla jakiegoś amerykańskiego przewoźnika. Po drodze zauważyliśmy śliczne, artystyczne ławki zrobione przez młodych artystów.Screen Shot 2013-07-30 at 4.18.40 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.01.13 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.00.33 AMTen akapit dotyczy bardziej dziewczynek (na szczęście zdjęć brak) :P

Co ciekawe (chociaż nie dla każdego :P) poszliśmy z Krzysiem do toalety :) Hihi, śmiesznie, że o tym wspominam, ale pamiętajcie wszystko ma swój cel :D Chodzi mi o to, że zobaczyłam tam genialne rozwiązanie dla miejskich toalet. Tak proste, a tak GENIALNE, że aż brakuje słów. Chodzi o to, że deska klozetowa (każdy wie jak wygląda) w publicznych toaletach jest niehigieniczna. Nie można na niej usiąść itp. W tej toalecie deska klozetowa owinięta była folią. Krzyś uświadomił mnie, że wystarczy nacisnąć guzik, aby ta folia (na której ktoś wcześniej siedział) została wciągnięta przez mechanizm, a nowa, świeża, higieniczna została naciągnięta z powrotem na deskę klozetową :) Byłam w szoku :) Rewolucyjne rozwiązanie, ale kiedy coś takiego będzie w PL? Boję się zastanawiać…

Po tym rewolucyjnym doświadczeniu poszliśmy coś zjeść. Znaleźliśmy niedrogą knajpkę, która o dziwo miała nawet obrusy (na lotniskach przeważnie są zwykłe knajpy i barowe stoliki). Zamówiłam sałatkę, Krzyś sandwich’a z frytkami i po piwku.Screen Shot 2013-07-30 at 6.10.50 AMNa obrusie leżały jeszcze płaty papieru. Czekając na zamówienie dałam się ponieść i porysowałam sobie trochę :DScreen Shot 2013-07-30 at 6.11.51 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.14.56 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.13.10 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.12.54 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.12.14 AMIdąc już w stronę lounge’u Krzyś zobaczył obrzydliwą maskotkę za kilka dolarów. Pośmialiśmy się z jej „tandetności” i za chwilę po nią wróciliśmy. Uznaliśmy, że będzie to idealny prezent dla naszego Kotula, aby się z tym wężem gryzł i bawił :D Wąż sprawdził się rewelacyjnie i kot zdziela go „z łapki”, a potem na niego rzuca :PScreen Shot 2013-07-30 at 7.14.10 AMW lounge’u wypiliśmy po dwa drinki. Ja wybrałam białe wino. Jak staliśmy przy naszym gate’e tuż przed odlotem (jak każda normalna i trochę zrobiona winkiem żona) postanowiłam dać Krzysiowi buziaka. Jedna Afroamerykanka nie omieszkała tego skomentować. Powiedziała coś przemiłego w stylu: „że tym całusem rozdajemy tyle słodkości” :) Mówiłam już Wam jak lubię amerykańską bezpośredniość i chęć komplementowania obcych ludzi? No pewnie, i to nie raz :D

Lot z Chicago do Monachium trwał 9,5 h. W Niemczech mieliśmy wylądować ok 12.30 czasu polskiego. Na szczęście Krzyś za swoje mile (punkty miles&more) wykupił nam upgrade’a na bussiness class’ę. Więc podróż była bardzo wygodna, tym bardziej, że jeszcze przed startem przebrałam się w bluzę i getry! Poniżej widok Chicago nocą, zrobiony zaraz po starcie (telefon był w trybie samolot):Screen Shot 2013-07-30 at 6.06.52 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.07.51 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.13.55 AMW samolocie dostaliśmy jeszcze alkohol. Wypiłam dwa kieliszki białego wina, co w połączeniu z poprzednimi spowodowało lekki kacyk następnego dnia :PScreen Shot 2013-07-30 at 7.14.21 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.30 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.21.00 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.40 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.49 AMDostaliśmy taką kosmetyczkę lufthansy, w której były przydatne w podróży drobiazgi: skarpetki, szczoteczka do zębów, pasta, stopery, okulary do spania, ochronki na słuchawki i uroczy mały kremik NIVEA :DScreen Shot 2013-07-30 at 7.20.28 AMAby uniknąć jet lag’a musieliśmy zaraz po kolacji pójść spać. Zjedliśmy sałatkę i dwa startery: wołowinę Krzyś, a ja przegrzebki :) Zawsze marzyłam, aby spróbować tych małż (od czasu kiedy oglądałam Hell’s Kitchen Gordon’a Ramsay’a, gdzie zawsze podawali przegrzebki). Na drugie danie zjadłam dorsza (nie przypadł mi do gustu), a Krzyś steka z purre ziemniaczanym. Na deser sernik.Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.27 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.52 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.20.08 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.20.17 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.20 AMNa ekraniku oglądaliśmy filmy i słuchaliśmy muzyki. Swoją drogą przy starcie samolotu słuchałam muzyki klasycznej (skrzypce z muzyką elektroniczną chyba). To było piękne: skrzypce, start samolotu, bussiness class’a i widok nocnego Chicago…Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.58 AMNa ekraniku widocza była też droga, jaką pokonał samolot. Zdjęcie zrobione chwilę przed lądowaniem w Monachium.Screen Shot 2013-07-30 at 7.22.19 AMNa śniadanie dostaliśmy pyszne bułeczk i dodatki do nich :)

Po wylądowaniu w Monachium mieliśmy ok 3 h do lotu do Gdańska. Startowaliśmy o 15.05. Po przespanej nocy (bussiness class’a jest super), po trudach całej podróży byliśmy już trochę zmęczeni. Postanowiliśmy skorzystać z genialnej opcji w lounge’u i wziąć  prysznic. Dostaliśmy swoją łazienkę (były trzy) i spędziliśmy tam dobre 40 minut. Po prysznicu, zrobieniu makijażu, umyciu zębów i przebraniu się od razu zniknął kac, niewyspanie i zmęczenie :) Posiedzieliśmy troszkę w Internecie i poszliśmy na ostatni lot do Gdańska :)Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.15 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.16.06 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.16.21 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.05 AMA to zdjęcie już z Gdańskowej płyty lotniskowej :D

Na koniec pokażę Wam jeszcze kika ujęć z lotu ptaka :PScreen Shot 2013-07-30 at 6.07.08 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.07.20 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.08.02 AM

A teraz wracamy do szarej rzeczywistości :)
Do następnego :*