warsztaty „studenckie żarełko za piątaka” w TWW i huragan ksawery

Kochani,

W ostatni czwartek telewizja i mąż zrobili mi małe pranie mózgu. Wiem, wiem były powody do strachu i mogło skończyć się tak jak w innych rejonach Pomorza. Wszystko zaczęło się od środy i rozmowy z Krzysiem przez skype’a – teraz przebywa w Irlandii. Przedstawił mi mnóstwo zapowiedzi meteorologicznych, zagrożeń i sposobów postępowania w czasie huraganu. Mieliśmy już jedno doświadczenie w sierpniu tego roku, gdzie padła decyzja o ewakuacji z mieszkania – o tym przeczytacie TU. Tym razem byłam jednak sama w domu (z innym mężczyzną mojego życia – Kotulkiem) i mąż po prostu martwił się o naszą dwójkę. W czwartek wieczorem rozmawiałam nawet z rodzicami przez telefon i zapytałam mamy czy mogę do niej zadzwonić w środku nocy, jeżeli naprawdę bardzo bym się bała. Pozwoliła :) Tego wieczoru postanowiłam posprzątać w mieszkaniu i nawet śmiałam się sama z siebie, że: „skoro ma mi się zawalić mieszkanie, niech chociaż będzie czyste” – taki żarcik sytuacyjny :P

OK godziny 22.00, w czystym mieszkaniu, po kilku rozmowach telefonicznych i skype’owych wiatr się uspokoił i nawet minęło mi poczucie zagrożenia. Oczywiście byłam świadoma zapowiedzi, iż o 3-4 nad ranem nastąpi punkt kulminacyjny na wybrzeżu i porywy wiatru osiągną nawet 135 km/h, jednak postanowiłam wykorzystać ten „spokój” i zasnąć licząc na to, że może nie obudzę się w nocy podczas największej wichury.

Obudziłam się  kilka razy od wiatru, więc bilans wypadł całkiem dobrze. Mieszkam na 4 piętrze kamienicy i mamy dobudowane piąte piętro, gdzie mieści się m.in. nasza sypialnia. Zatem słyszymy każdy większy powiew wiatru, każdy deszcz dosłownie dudni nam nad głowami podczas snu. Czasem to przeszkadza, ale na dłuższą metę lubię te odgłosy.

Podsumowując, noc przeżyłam w miarę spokojnie. Rano nie musiałam odśnieżać samochodu (uwiebiam nasz garaż) i jadąc ok 30km/h, hamując szybciej niż zwykle dojechałam bezpiecznie do pracy. Tego dnia czekało na nas jeszcze jedno wyzwanie. W Transcom Worldwide Poland tego dnia zaplanowane były warsztaty kulinarne „studenckie żarełko za piątaka”. Nie będę się rozpisywać o szczegółach całego wydarzenia, bo wszystko macie na stronie Trojmiasto.pl – czyli TU. Poproszono mnie o współprowadzenie tych warsztatów wraz z innym zafascynowanym kuchnią „kucharzem amatorem” – podobnie jak ja służbowo związanym z TWW. W biurze przygotowałyśmy specjalne kulinarne zestawy dla uczestników, czyli kilka przepisów z mojej autorskiej książki kucharskiej „Kulinarne inspiracje” – której część znajdziecie –  TUScreen Shot 2013-12-06 at 11.28.57 PMNajwiększym wyzwaniem tego dnia okazało się przemieszczenie z Gdańska Wrzeszcza do Gdańska Przymorze, gdzie firma ma swoją siedzibę. Zabrałam ze sobą moją praktykantkę i razem przeszłyśmy dystans ok 1km na parking po samochód. Niestety tu Ksawery dał o sobie znać i idąc wzdłuż Al. Grunwaldzkiej wpadłyśmy w wir powietrzny utworzony między budynkami i zostałyśmy dosłownie obrócone i przesunięte o 2 metry. Musiałyśmy cofnąć się do ulicy Dmowskiego i tamtędy pokonać drogę do auta. Kiedy już do niego dotarłyśmy byłyśmy całe mokre i zziębnięte. Jednak największy uszczerbek na zdrowiu przeżyły (a raczej nie przeżyły) moje dwie parasolki…

Screen Shot 2013-12-06 at 11.29.41 PMWarsztaty były bardzo fajne. Wszystko trwało około trzech godzin + godzina przygotowań. Ja bawiłam się rewelacyjnie, myślę że uczestnicy również. Ponadto każdy uczestnik warsztatów czynnie brał udział w przygotowywaniu potraw. Wszystkie dania „za piątaka” wyszły przepyszne. Tomasz przygotował trzy rodzaje makaronu: makaron z pesto z rukoli i pestek dyni (to było mistrzostwo kulinarne),Screen Shot 2013-12-06 at 11.30.01 PM makaron z sosem pieczarkowym z kurczakiem i inny na tak zwaną studencką kieszeń z kiełbasą i jajkiem. Poza tym zrobiliśmy sałatkę :) Wszystko było pyszne i tak sycące, że do wieczora już nie myślałam o jedzeniu – co dość rzadko mi się zdarza. Degustacjom i chętnym, aby spróbować przygotowane przez nas potrawy nie było końca. I właśnie o to chodziło :)Screen Shot 2013-12-06 at 11.26.50 PM Screen Shot 2013-12-06 at 11.26.33 PMPoniżej mój ukochany fartuszek przywieziony z targu w Beverly Hills – jedyny, którego mogłabym nigdy nie zdejmować :DScreen Shot 2013-12-06 at 11.25.51 PM Screen Shot 2013-12-06 at 11.25.06 PMCzas spędzony podczas tego wydarzenia uważam za zdecydowanie wart przygotowań :) A w domu czekała na mnie słodka niespodzianka: mój ukochany śpiący Kotulek :PScreen Shot 2013-12-06 at 11.29.17 PM

Do następnego:*

4 thoughts on “warsztaty „studenckie żarełko za piątaka” w TWW i huragan ksawery

  1. Na pewno było świetnie, szkoda tylko że mnie tam nie było! : (
    Z tym huraganem nie ma żartów, całe szczęście nic się nie stało… : )

    • Aldonko to tylko taki 5 stronicowy wydruk :-) jak bedzie kiedyś wydana poinformuję o tym :-) chodzą za mną takie pomysły o wydaniu jej, więc kto wie? Jesteś kochana :-*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s