długi weekend

Kochani,

Uwielbiam długie weekendy, ale kto ich nie lubi? Mój rozpoczął się już w piątek po pracy (to żadna nowość, wszyscy tak mają :P) Wieczorem przyjechali do nas znajomi (następnego dnia mieli samolot do Szwecji). Popiliśmy, pojedliśmy i pośmialiśmy się. Było bardzo miło. Jednak tego dnia ok godziny 17.00 kiedy mój Krzyś robił porządki (wyobraźcie sobie trzy otwarte walizki na podłodze, mnóstwo ubrań rozrzuconych po kanapie i stoliku kawowym – tak właśnie to wyglądało), ja w majtkach i t-shirt’ie jedząca pizzę, a tu nagle do domu pukają… ministranci i pytają mojego męża czy przyjmiemy kolędę. Przyjęliśmy. W ciągu 10 minut doprowadziliśmy mieszkanie do idealnego porządku. Stres bardzo mobilizuje – uwierzcie mi. Na szczęście bardzo miły ksiądz pokropił nam mieszkanie ze swojego kropidła. Było śmiesznie :D

Sobota minęła mi na czytaniu książki Harlan’a Coben’a (lepiej dla świata będzie jak już mi się skończą te wgrane do kindle’a, bo od kilku tygodni nie mogę oderwać się od serii o Myron Bolitarze). Ale, żeby nie było ok trzech godzin  spędziłam na generalnych porządkach w domu. Jak kupiliśmy mieszkanie moja przyjaciółka Celinka zapytała mnie: kto będzie sprzątał takie duże mieszkanie? No dobrze, miała rację – nie należy to do najlżejszych zajęć :P Dlatego zaraz po sprzątaniu ucięłam sobie  zasłużyłam drzemkę. Ok 16.00 przyjechali do nas Magda z Arkiem i wszyscy pojechaliśmy do Sopotu do miejsca z przepysznymi hamburgerami – STACJA NO 7. Poniższe zdjęcia już widzieliście – zainspirowały mnie do ostatniego posta.zdjęcie 3zdjęcieCi sam znajomi wpadli do nas jeszcze o 21.00 na film RUSH. Genialny mimo, że opowiadał historię z roku 1976 o dwóch kierowcach formuły 1. Nawet nam dziewczynom się podobał. W trakcie wypiliśmy kawkę pierniczkową i zjedliśmy Tartę Tatin przygotowaną przeze mnie. Była jak zwykle wspaniała. Przepis macie poniżej.35 TARTA TATINW niedzielę wstałam wcześniej i przygotowałam Krzysiowi śniadanie. Śniadanko było wyborne :) Nakroiłam nawet mojego ogóreczki kiszone zrobione we wrześniu. Jakiś czas temu otworzyliśmy jeden z ostatnich słoików.

zdjęciePo śniadaniu wstawiłam zmywarkę i dalej się relaksowałam :) Ach ten długi weekend. Wróciłam do książki Coben’a i umilałam sobie ten czas jedząc słodkości.zdjęcie 1Dzielnie przy mnie relaksował się nawet Kotulek :)zdjęcie 2Wieczorem, kiedy w końcu zmobilizowałam się do działania włączyłam sobie film ABOUT TIME i zaczęłam prasowanie popijając Radler’a cytrynowego (2%), który po ostatnim spotkaniu został mi się w lodówce (dzięki Anett :P)

W poniedziałek piekłam ciasteczka maślane, co zajęło mi ok 3h.zdjęcie copyWieczorem przyszli w odwiedziny Aneta z Łukaszem. Łukasz  zrobił nam gofry z bitą śmietaną – jejku były po prostu przepyszne! Do tego Anett przyniosła mi zupę pomidorową :) Żyć nie umierać :D Ja za to zrobiłam kawkę pierniczkową. Zaraz bierzemy się za filma :)zdjęcie copy 2Miłego wieczoru wszystkim i do następnego :*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s