spotkanie blogerek kulinarnych w ganesh resturant

Kochani,

Wtorkowe popołudnie spędziłam w przecudownym towarzystwie blogerek kulinarnych. Spotkanie zorganizowane zostało przez; jak zwykle perfekcyjną Trójmiejską Solniczkę i indyjską Restaurację Ganesh w Gdańsku Kowale, ul. Staropolska 32 (obok TESCO).Screen Shot 2014-01-15 at 10.13.50 PMSpotkanie zaczęło się punktualnie o 17.00. Kiedy weszłam z Alicją do środka zaniemówiłam. Wiedziałam wcześniej, że restauracja jest wyjątkowo pięknie urządzona, ale to co zastałam na miejscu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Sami zobaczcie jaki piękny wystrój :)_DSC0003To piękne zdjęcie zapożyczyłam z bloga COOK LAND :) Dziękuję Iza!

Na początku było powitanie, potem właściciel restauracji powiedział parę słów o sobie i o swoich indyjskich restauracjach. Podczas wstępnych rozmów każda z nas otrzymała drinka alkoholowego bądź bez :) Mój był z miodem i imbirem! Prawda, że piękny?zdjęcie-110206_570382583046717_1057418313_n1510024_570382426380066_493014499_n 1558522_570382456380063_1206067168_nPowyższe trzy piękne zdjęcie zapożyczylam od przesympatycznej Klaudii :) Wszystkich zapraszam na stronę Dusiowej Kuchnii :)

Na stołach przygotowane było ciasto na chlebek naan oraz przyprawy niezbędne w indyjskiej kuchni. Nieziemski zapach garam masala (wiedzieliście, że tłumaczenie nazwy tej przyprawy w języku indyjskim brzmi „gorąca mieszkanka”?), kminu rzymskiego i curry unosił się w całej restauracji. zdjęcie 3-4zdjęcie 4-3zdjęcie 5-3zdjęcie 4-2Już wtedy byłam zachwycona spotkaniem, ale najlepsze było jeszcze przed nami…

Zaczęło się od pokazu kulinarnego właściciela restauracji, który wszedł do kuchni, bez żadnych oporów przejął od kucharza pałeczkę i na naszych oczach przygotowywał główne danie. To było naprawdę wspaniałe, cały proces opisywał krok po kroku. Otrzymałyśmy też zestaw przypraw niezbędnych do przygotowania tego dania w domu :Dzdjęcie 5-2Kiedy przepyszny ostry sos z kurczakiem był już gotowy czekała na nas kolejna atrakcja :) Każda z nas miała szanse przygotować swój własny chlebek naan.zdjęcie 3-2zdjęcie-1zdjęcie 1 zdjęcie 1-2zdjęcie 4-1Tak właśnie wyglądał ten zrobiony przeze mnie :D Tak jestem dumna! Jak już pewnie zauważyliście, te wszystkie pyszności ze zdjęć trafiły na stół. Mogłyśmy kosztować bez końca. Jedzenie było pyszne, aromatyczne i bardzo ostre :)zdjęcie 2-3zdjęcie 5-3 zdjęcie 5-2zdjęcie 3-2zdjęcie 2-4zdjęcie 2-2zdjęcie 1-2Po aromatycznym i przepysznym posiłku czekała na nas kolejna atrakcja…

Jak myślicie co można jeszcze robić w indyjskiej restauracji? Malować henną! Wszystkie dziewczyny zrobiły sobie tatuaże z kwiatów i indyjskich wzorów, a ja kociara postawiłam na coś zupełnie innego :)zdjęcie 5 zdjęcie 3-1Na kotka :Dzdjęcie 1 copyDziś kotek wyglądał już mniej konkretnie :)zdjęcie 2zdjęcie 2-3 copyJeszcze raz dziękuję za wspaniały wieczór. Był zdecydowanie niezapomniany i bardzo bardzo aromatyczny!

Buziaki :*

restauracja w IKEA; tak czy nie?

Kochani,

Wczoraj byłam w IKEA’i. Pozwoliłam sobie z Anią na obiad w tamtejszej restauracji. I co? I to, że zupa borowikowa była przepyszna. A obiad: pierś z kurczaka, sałatki i purre ziemniaczane… no cóż szału nie było…

Co sądzicie o jedzeniu w tej sieci?

Ja zawsze po zamówieniu obiadu byłam rozczarowana. W daniach brakowało mi przypraw, konkretności; brakowało tego „czegoś”. Dodam, że nie lubię mielonego mięsa i staram się go unikać. Zatem informuję, że uwielbianych przez wszystkich szwedzkich pulpecików nie próbowałam.

Jakie jest Wasze ulubione jedzenie w restauracji IKEA?

Zapraszam do komentowania.zdjęcie 1zdjęcie 2Do następnego :*

przegląd zdjęć z telefonu

Kochani,

Oglądając zdjęcia w telefonie natknęłam się na kilka tych nieopublikowanych. Dlatego też postanowiłam zrobić Wam przegląd zdjęć z ostatnich dni, ale i z ostatnich miesięcy znajdzie się kilka sztuk :)zdjęcie 2 copy 4Nic nie poradzę, że uwielbiam ten sweter, zakupiony we wrześniu 2013 roku w Promod’ie – to była moja pierwsza rzecz kupiona w tym sklepie i stała się zdecydowanie ulubioną częścią mojej garderoby. Na zdjęciu powyżej znajduje się też wisiorek, zakupiony na przecenach w Accessorrize (przeceniony z 59 zł na 23 zł o ile dobrze pamiętam). Poniżej wisiorek w przybliżeniu.zdjęcie copyPozwolę sobie jeszcze napisać, że jeszcze przed zakupem wypadło z niego oczko (!!!), aby wróciło na swoje miejsce musiałam je ponownie wcisnąć. Ale pojawiło się pytanie czy to nie jest „sposób” na zakup, następnie szybki powrót po nowy, bo stary się zepsuł. Ja zaraz po powrocie do domu użyłam magicznej kropelki, aby na stałe przytwierdzić kamyczek!

Kolejne zdjęcie jest moim ulubionym z Kotikiem – zdjęcie zrobione przez mojego męża, który nie jest najlepszym fotografem :) Jednak to mu się zdecydowanie udało!zdjęcie copy 9Wszystkich grzecznie informuję, że moje dłonie już nie wyglądają w ten sposób. Obecnie nie mam na nich żadnego zadrapania. A skoro o Kotiku mowa to poniżej jego urocze zdjęcie zatytułowane „dla przysmaczka zrobię wszystko” :Pzdjęcie 2 copyZrobiłam Kotulkowi zabawkę :) Wiecie jak fajnie się bawi :Dzdjęcie copy 9Kolejne zdjęcie to tzw. powrót do przeszłości :) Podczas uporządkowywania pokoju z moimi rzeczami, który mam nadzieję niedługo stanie się moim „biuroazylem”, zaczęłam przeglądać stare albumy. Fajnie mieć taką możliwość. Nazbierały mi się do tej pory aż trzy + w takim samym stylu księga gości z podpisami ze ślubu :)

zdjęcie 2Poniższe zdjęcie przedstawia tzw. renifera, którego mieliśmy przytwierdzonego do auta w grudniu i na początku stycznia. Poza nosem do okien były przytwierdzone rogi :) Najfajniejsze w tym wszystkim były reakcje ludzi, którzy z pasów lub innych samochodów uśmiechali się do nas. Mała rzecz, a cieszy!zdjęcie copy 4zdjęcie copy 5Niestety trzeba się przeprosić z szalikami, rękawiczkami i czapkami :)zdjęcie 2 copy 2zdjęcie 3Na dwie doby Gestor wyłączył nam ogrzewanie. Nie wiem dlaczego, może zmniejszył ciśnienie, aby ogrzewanie mieszkań nie było na ful. Niestety spowodowało to u nas całkowicie oziębienie kaloryferów. Po dwóch dniach wszystko wróciło do normy. Na szczęście na ten czas trzymamy asa w rękawie i „włączamy” nasz biokominek. Ogrzewa całe mieszkanie w mgnieniu oka :)

Kochani, przechodzimy do części kulinarnej tego posta. Zapraszam na tę smaczniejszą porcję zdjęć!zdjęcie 6Upiekłam kolejne kruche ciasteczka – pycha!zdjęcie 3 copy 2Odkryłam też przepiękne drewniane pudełko sprzedawane oczywiście z ciasteczkami kruchymi w SOWA’ie. Koszt takiego pudełka to 33 zł. Na dodatek jest przewiązane piękną brązową wstążką. zdjęcie 2 copy 3Ciasteczka kruche upieczone specjalnie na spotkanie blogerek kulinarnych :) Już czekają w moim pięknym metalowym pudełku.zdjęcie

Poniżej kolacja: pasta jajeczna z kakao. Moje wspaniałe wspomnienie z dzieciństwa.zdjęcie 1 zdjęcie 1 copy 3Śniadanie z dziś – jajecznica z kabanosem, serem i czerwoną papryką.zdjęcie copy

Postanowiłam ponownie przygotować leczo :)zdjęcieKawka dla mnie i herbatka dla męża!zdjęcie copy 6Kawka pierniczkowa!zdjęcie copy 2zdjęcie copy 7Sok świeżowyciskany z pomarańczy!

Mój ulubiony dżem truskawkowy!zdjęcie 4

Po zakupach w biedronce i usytuowanym po sąsiedzku mięsnym miałam przepyszne kanapki do pracy!zdjęcie 5To tyle na dziś :)

Zaraz wybieram się do IKEA’i na małe zakupy i większe oglądanie :D

Do następnego:*

inwencja twórcza młodych artystów

Kochani,

Ostatnio natknęłam się w Internecie na bardzo ciekawych ludzi, ale o nich za chwilę :)

Młodych artystów jest wielu; nie ważne co robią, co tworzą; ważne że w ogóle robią „coś”; nagrywają swoją muzykę, fotografują, tworzą grafiki, nagrywają filmiki czy zakładają blogi :) Każdy objaw pasji jest jak najbardziej mile widziany. Przede wszystkim u młodego człowieka, który tak naprawdę jest przyszłością naszego narodu. Zabrzmiało „politycznie” :P Wolę jednak, aby Ci ludzie mieli więcej do powiedzenia w przyszłości, niż ci spod bloku, którzy marnują swój czas pijąc piwo i zastraszając całe osiedle….

Oczywiście nie wszystko jest dla wszystkich, ale myślę że warto docenić młodych artystów i wspierać ich jak tylko się da! Poniżej tekst o właśnie takim wsparciu :)

Kastelnik Studio All Media Production to śląskie studio filmowe, które w tym roku postanowiło zrobić prezent obiecującym muzykom amatorom. Młodzi, zdolni artyści mogą zgłosić swoje utwory do konkursu. Dla zwycięzcy zrealizowany zostanie profesjonalny teledysk. Zupełnie za darmo.” – źródło
Moi drodzy w powyższym konkursie bierze udział zespół COLLAPSE. Dajcie im szansę na wygraną. Głosować możecie właśnie TU – kliknijcie magiczne „lubie to” :D
Natomiast utworu można posłuchać TU :)
Serdecznie zapraszam!1606953_638443529528214_991874464_nPoza tym twórcy powyższego utworu swoją pasję ukazują na kilka innych sposobów. Jednym z przykładów jest poniższy film.
„Film przygotowany na konkurs Nakręć wiersz Krystyny Miłobędzkiej 2012 organizowany przez Biuro Literackie we Wrocławiu.

Prezentowany obraz jest próbą swobodnego przekładu intersemiotycznego wiersza Krystyny Miłobędzkiej „[już senni jesteśmy]” (z tomu „Pokrewne”) na tzw. klip poetycki. Etiuda ta zainspirowana została przede wszystkim widocznym w twórczości poetki motywem zacierania granic między tożsamością podmiotu, a otaczającymi go formami bytu.

Krystyna Miłobędzka – [Już senni jesteśmy] 

Już senni jesteśmy, wydobyci bezładnie, chociaż nie do szczętu,
każde z nas osobne, w ucieczce zmieniamy miejsca. I to
jest zawsze: kto kogo ogarnie? Czy polne to co mnie z polem
łączy, czy to co się polnego we mnie dopomina? Kiedyśmy
się rozstali, choć posiani razem?

Michał Dolny – zdjęcia/montaż/scenariusz/reżyseria
Dawid Kujawa – muzyka/scenariusz/reżyseria
Marek Brol – głos/scenariusz/reżyseria
wystąpili: Marek Brol, Paulina Gołek
podziękowania dla Eweliny Drężek za pomoc na planie.” – źródło

Inny filmik również jest wart obejrzenia :)

FILM DOSTĘPNY TU – BLUE MONDAY

„Krótki klip poetycki obrazujący utwór Grzegorza Wróblewskiego „Blue Monday”, przygotowany na konkurs Nakręć Wiersz 2013 organizowany przez Biuro Literackie we Wrocławiu.

Film ten jest próbą wizualizacji tytułowego, statystycznie najbardziej depresyjnego, dołującego dnia w roku, przypadającego na poniedziałek ostatniego, pełnego tygodnia stycznia.

scenariusz/reżyseria/muzyka: Dawid Kujawa
zdjęcia/montaż: Michał Dolny
wystąpili: Marek Brol, Paulina Gołek

Grzegorz Wróblewski „Blue Monday”

Nowe badania pokazują
Umieramy na stres
Umieramy na stres…

Nowe badania pokazują
Umieramy na stres
W poniedziałki

Ciśnienie rośnie
Umieramy na stres
W poniedziałki

Życie w galopie?
(Ciśnienie rośnie)
Fucking Monday

Nie wiemy dlaczego
Umieramy na stres
W poniedziałki

Poniedziałek jest fatalny dla serca
Umieramy na stres
W poniedziałki

Nowe badania pokazują
Groźny jest także piątek
Fucking Friday…

Fucking Monday
& fucking Friday
Umieramy na stress” – źródło

Co o tym myślicie? Zapraszam do komentowania pod postem i oczywiście do zagłosowania na grupę COLLAPSE :)

Do następnego!

długi weekend

Kochani,

Uwielbiam długie weekendy, ale kto ich nie lubi? Mój rozpoczął się już w piątek po pracy (to żadna nowość, wszyscy tak mają :P) Wieczorem przyjechali do nas znajomi (następnego dnia mieli samolot do Szwecji). Popiliśmy, pojedliśmy i pośmialiśmy się. Było bardzo miło. Jednak tego dnia ok godziny 17.00 kiedy mój Krzyś robił porządki (wyobraźcie sobie trzy otwarte walizki na podłodze, mnóstwo ubrań rozrzuconych po kanapie i stoliku kawowym – tak właśnie to wyglądało), ja w majtkach i t-shirt’ie jedząca pizzę, a tu nagle do domu pukają… ministranci i pytają mojego męża czy przyjmiemy kolędę. Przyjęliśmy. W ciągu 10 minut doprowadziliśmy mieszkanie do idealnego porządku. Stres bardzo mobilizuje – uwierzcie mi. Na szczęście bardzo miły ksiądz pokropił nam mieszkanie ze swojego kropidła. Było śmiesznie :D

Sobota minęła mi na czytaniu książki Harlan’a Coben’a (lepiej dla świata będzie jak już mi się skończą te wgrane do kindle’a, bo od kilku tygodni nie mogę oderwać się od serii o Myron Bolitarze). Ale, żeby nie było ok trzech godzin  spędziłam na generalnych porządkach w domu. Jak kupiliśmy mieszkanie moja przyjaciółka Celinka zapytała mnie: kto będzie sprzątał takie duże mieszkanie? No dobrze, miała rację – nie należy to do najlżejszych zajęć :P Dlatego zaraz po sprzątaniu ucięłam sobie  zasłużyłam drzemkę. Ok 16.00 przyjechali do nas Magda z Arkiem i wszyscy pojechaliśmy do Sopotu do miejsca z przepysznymi hamburgerami – STACJA NO 7. Poniższe zdjęcia już widzieliście – zainspirowały mnie do ostatniego posta.zdjęcie 3zdjęcieCi sam znajomi wpadli do nas jeszcze o 21.00 na film RUSH. Genialny mimo, że opowiadał historię z roku 1976 o dwóch kierowcach formuły 1. Nawet nam dziewczynom się podobał. W trakcie wypiliśmy kawkę pierniczkową i zjedliśmy Tartę Tatin przygotowaną przeze mnie. Była jak zwykle wspaniała. Przepis macie poniżej.35 TARTA TATINW niedzielę wstałam wcześniej i przygotowałam Krzysiowi śniadanie. Śniadanko było wyborne :) Nakroiłam nawet mojego ogóreczki kiszone zrobione we wrześniu. Jakiś czas temu otworzyliśmy jeden z ostatnich słoików.

zdjęciePo śniadaniu wstawiłam zmywarkę i dalej się relaksowałam :) Ach ten długi weekend. Wróciłam do książki Coben’a i umilałam sobie ten czas jedząc słodkości.zdjęcie 1Dzielnie przy mnie relaksował się nawet Kotulek :)zdjęcie 2Wieczorem, kiedy w końcu zmobilizowałam się do działania włączyłam sobie film ABOUT TIME i zaczęłam prasowanie popijając Radler’a cytrynowego (2%), który po ostatnim spotkaniu został mi się w lodówce (dzięki Anett :P)

W poniedziałek piekłam ciasteczka maślane, co zajęło mi ok 3h.zdjęcie copyWieczorem przyszli w odwiedziny Aneta z Łukaszem. Łukasz  zrobił nam gofry z bitą śmietaną – jejku były po prostu przepyszne! Do tego Anett przyniosła mi zupę pomidorową :) Żyć nie umierać :D Ja za to zrobiłam kawkę pierniczkową. Zaraz bierzemy się za filma :)zdjęcie copy 2Miłego wieczoru wszystkim i do następnego :*

hamburgerowo

Kochani,

Nigdy nie jadłam hamburgerów. Raczej.

Jednak w ciągu ostatniego pół roku nadrobiłam zaległości z całego życia :P

Poniżej udokumentowałam te najlepsze, uwierzcie mi było tego dużo więcej, ale na szczęście dla Was nie robiłam wówczas zdjęć.

A Wy lubicie hamburgery? Jakie są Wasze ulubione?

Moim ulubieńcem jest ten z pełnoziarnistą bułką, świeżym szpinakiem, grillowanym kotletem z piersi kurczaka, suszonymi pomidorami i rukolą :) Dokładnie taki jadłam w Toruniu w restauracji (knajpce) WIDELEC :) Ta wizyta zainspirowała mnie do odwzorowania hamburgera we własnym domu. Przepis znajdziecie TU.

zdjęcie 3SopotzdjęcieSopotphotoSopotP1180020Palm Springs USA

P1170487Phoenix USAP1170752Las Vegas USAP1180018Palm Springs USA
Screen Shot 2014-01-05 at 12.18.08 AMPhoenix USAScreen Shot 2014-01-05 at 12.18.19 AMMalibu USAzdjęcie 2Phoenix USA

Robiliście kiedyś w domu hamburgery?

Buziaki