Francja – dzień pierwszy

Kochani,

Długo zabierałam się, aby napisać post o krótkim, ale bardzo wyjątkowym pobycie we Francji. Nadszedł w końcu czas :)

Niestety cały czas męczę się z bólem przewianej szyi. Ból był nie do wytrzymania więc nie było mowy, abym na dłużej usiadła do komputera. Niestety mam problem ze spaniem, bo nijak położę głowę na poduszce, dwóch lub trzech albo też bez żadnej i tak mnie boli. To po prostu straszne. Nikomu nie życzę podobnej dolegliwości. Ten post też niestety powstawał na raty.

Do Paryża przylecieliśmy w czwartek ok 11 rano. Joy, zaprzyjaźniona Wietnamka czekała na nas przy odbiorze bagażu. Bardzo  ucieszyliśmy się na jej widok i potem ruszyliśmy w kierunku hotelu. Kupiliśmy ekstremalnie drogi, trzydniowy bilet na wszystkie możliwe opcje transportu za 53€ na osobę. Mega dużo, ale korzystaliśmy z tak wielu pociągów w metrze, że faktycznie było to potrzebne. Na przykład, aby dojechać do hotelu w 3 strefie Paryża musieliśmy przesiadać się  w metrze aż 3 razy. Hotel był uroczy, taki troszkę starodawny, troszkę opuszczony, ale bardzo klimatyczny :)20140611-130744-47264032.jpg

20140611-130743-47263589.jpg20140611-130745-47265437.jpg20140611-130746-47266009.jpg20140611-130746-47266640.jpgNajmniejsza winda na świecie :-P

Gdy dojechaliśmy do hotelu i troszkę się oporządziliśmy nadchodził już powoli wieczór, dlatego też zdecydowaliśmy się na wczesną kolację i spacer po okolicy. Najpierw poszlliśmy do kawiarni, gdzie wypiliśmy świeżowyciskany sok pomarańczowy, desery i prostą bagietkę z masłem. Tak prosta bagietka, a podana świeża po prostu zachwyciła nasze kubki smakowe. A może to klimat  Paryża to spowodował :) Trafiliśmy w końcu do genialnej restauracji z owocami morza. Najedliśmy się muli, kalmarów i innych przepysznych rzeczy. Oczywiście jedzenia jak na naszą trójkę było zdecydowanie za dużo…imageimageimageimagePo obiedzie pozwiedzaliśmy pobliskie uliczki, aż doszliśmy do parku, gdzie odbywać się miały finały French Open 2014, na które specjalnie z USA przyjechała Joy.image Spacer powrotny wykończył mnie maksymalnie, bo jak się okazało wcale nie były to małe odległości. Na szczęście na osłodzenie drogi kupiliśmy magdalenki – boskie :)image

Tak minął nam pierwszy dzień w Paryżu :)

W najbliższym czasie zamieszczę post z ostatnich dwóch dni :)

Do następnego :*

2 thoughts on “Francja – dzień pierwszy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s