DIY mini prezenty dla rodziny na wigilię 2014

Kochani,

Każdego roku przygotowuje mojej rodzinie niezobowiązujące mini prezenty. Elementem charakterystycznym zawsze jest czerwona wstążeczka. Prezenty z zeszłych lat znajdziecie w poście – TU. W tym roku przeszłam samą siebie. Nie dość, że odkryłam w sobie kolejną pasję, to zadowolenie członków mojej rodziny było BEZCENNE :)

Bardzo dużą przyjemność sprawiło mi pierwsza reakcja na prezenty mojego męża – był zachwycony, mówiąc że mam talent i na pewno każdy będzie bardzo zadowolony z takiego minipodarku – Krzyś nie należy do osób, które szastają komplementami :P

Narysowałam rysunki nawiązujące do każdej osoby z mojej rodziny :) Użyłam grubego papieru i farb akwarelowych :) Ramki mój mąż zakupił w IKEA’i :)photoZapraszam do oglądania:

photo 10photo 6photo 5photo 7photo 8photo 12photo 11photo 9

Kolejne rysunki zrobiłam dla czwórki rodzeństwa z pogotowia opiekuńczego mojej mamy:photo 3photo 2photo 1photo 4A tak prezenty wyglądały po zapakowaniu :)photo 2Który rysunek podoba Wam się najbardziej?

Do następnego:*

PRZEDwigilia

Kochani,

W sobotę 20 grudnia zorganizowałam małe spotkanie, które można uznać na miniwigilie. Głównymi gośćmi była moja młodsza siostra i jej chłopak Łukasz. Miało być spotkanie „przy piwku”, a skończyło się na całkiem eleganckiej PRZEDwigilii.

Zapraszam do obejrzenia zdjęć :)photo 1 photo 2 photo 3 photo 3 photo 2 photo 1 photo 5 photo 4 photo 4 photo 5 photo 5 photo 1 photo 1 photo 2 photo 2 photo 3Do następnego:*

przygotowania przedświąteczne 2014 :)

Kochani,

Coś długo mnie tu nie było, wiem wiem :)

Niestety znowu problemy zdrowotne. Czasem nie wiem już jak się nazywam od nadmiaru leków, ale cóż są większe tragedie na świecie i tego się trzymajmy.

W tym roku, wigilię spędzamy w Słupsku, jednak mimo to postanowiliśmy całkowicie oddać się świątecznej atmosferze i zakupić choinkę do naszego mieszkanka w Gdańsku. Oczywiście świeżą. Ozdoby również kupiliśmy; musiały być plastikowe  ze względu na Kotika, a do tego piękne. Kolorystycznie uderzyliśmy w  kolory: biały i srebrny (ciemniejszy i jaśniejszy odcień).photoMąż zrobił mi niespodziankę i przyleciał wcześniej z pracy, bo 14 grudnia :) Ależ byłam szczęśliwa. Choć z jego pojawieniem się nastał standardowy, nazwijmy to „nieład artystyczny” :) Ale z tym już przestałam walczyć, sprzątam zawsze wieczorem, aby rano obudzić się w idealnym porządku i zrobić sobie kawę :) Taki rytuał.

Krzyś następnego dnia po przylocie zabrał się za organizację świąt, znalazł leśniczówkę w Sopocie, która sprzedawała choinki. Pojechał tam w poniedziałek z samego rana, po 45 minutach szukania odpowiedniej ściął ją. Sam! Koszt takiej choinki to zaledwie 45 zł. Zadzwonił z samochodu, dumny jak paw, że wiezie mi wymarzoną choinkę. Byłam bardzo podekscytowana do czasu aż jej nie zobaczyłam… Wymarzyłam sobie bujną, zieloną i piękną, a dostałam łysą w 4 miejscach. Gałęzie zaczynały się ok 30 cm nad ziemią, cały czubek łysy, środek niestety też. Byłam załamana, ale potem po jej ustrojeniu efekt był po prostu piękny. Teraz nie zamieniłabym jej na żadną inną.

Staram się zawsze wyciągać wnioski i za rok na pewno nie pozwolę mu jechać samemu na poszukiwania bożonarodzeniowego drzewka :D

W tym roku wysłałam też kartki świąteczne.
photo 3photo 2Rysowanie na kopertach choinek było bardziej czasochłonne niż ich wypełnianie. photo 2-1 Kartki zakupiłam w Marks & Spencer. Były piękne, otwierane, ozdobione brokatem i zawierały życzenia :) Zapłaciłam za 24 sztuki wraz z kopertami 35 zł. Za kartkę wyszło niewiele, bo ok 1,50 zł :) Chyba częściej będę odwiedzała ten sklep.

Tydzień przed wigilią przygotowałam też prawdziwy zakwas buraczany, z którego powstał pyszny, konkretny barszcz czerwony na „wigilię przed wigilią”, czyli na spotkanie podczas którego moja siostra z chłopakiem wymienili się prezentami, gdyż święta (jeszcze:P) spędzają osobno. O tej małej PRZEDwigilii w kolejnym poście. Zapraszam :)photo 1-1

W tym roku z Krzysiem zrobiliśmy sobie praktyczne prezenty – czyli takie, które każdy sam sobie wybrał :) Moje dwa pierwsze z listy, mimo że nic nie kosztujące, o których marze były nie do zaakceptowania przez mojego męża więc stanęło na trzecim – zegarku na rękę :P photo1

A Wy co w tym roku zrobiliście „po raz pierwszy” podczas bożonarodzeniowych przygotowań?

Zapraszam do komentowania.

Do następnego:*