grzybobranie

Kochani.

Poszliśmy na grzyby.

I ani jednego nie znaleźliśmy (poza jednym robaczywym pozostawionym po poprzednim zbieraczu). Chęci były a skończyło się na spacerze i darmowym deserze :Dphoto 1-4photo 4-3photo 1-2 photo 1-3 photo 1 photo 1-5 photo 2-3 photo 3-2 photo 3 photo 3-5 photo 2-5 photo 3-4 photo 3-3 photo 2-4 photo 2 photo 4-2 photo 4-4 photo 4-5 photo 4 photo 5 photo 5-4 photo 5-3 photo 5-2Pomiędzy jednym, a drugim lasem zaszliśmy na herbatkę do Pałacu Kościeszy w miejscowości Przyjaźń. Pijąc herbatkę otrzymaliśmy darmowy deser, tzw. niespodzianka od szefa :) 
photo 4-1 photo 2-1 photo 5-1Do następnego:*

niespodzianka od męża na dziewiątą rocznicę naszego wspólnego życia :)

Kochani,

Ostatni czas był dla mnie bardzo intensywny, goście, goście i jeszcze raz goście :) Było wspaniale, przepysznie (Kasia zmobilizowała się kulinarnie) i bardzo słonecznie. Środę spędziliśmy z mężem we Wdzydzach, gdzie moja ciocia z wujkiem wynajęli domek nad jeziorem. Miał przyjechać również mój kuzyn z rodziną, którego nie widziałam dobre 6 lat, o ile nie dłużej…

Ciocia z wujkiem spędzili ostatnie 4 dni w Gdańsku i wspólnie postanowiliśmy zrobić mojemu kuzynowi niespodziankę. Postanowiliśmy niespodziewanie pojawić się na biwaku – na jeden dzień, ale zawsze.  Uwierzcie mi mina mojego kuzyna Grzesia i jego żony Ani była warta tej całej konspiracji. Spędziliśmy cudowny dzień.

Niespodzianek ciąg dalszy jeszcze przed Wami :)

Wczoraj tj. w piątek 01.08.2014 mieliśmy z mężem zaplanowanego grilla z przyjaciółmi. Również nad jeziorem. Również na jedno popołudnie. Bardzo się na to cieszyłam, bo ostatnimi czasy mam po prostu ochotę na spędzanie go na łonie natury (jakaś wewnętrzna potrzeba). Cieszyłam się też na frankfurterki; moje ostatnie odkrycie z Lidla, które wybornie smakują przyrządzone na grillu. Teraz nawet nie mam ochoty na kurczaki, szaszłyki i inne grillowe wynalazki.

Mąż odebrał mnie po 16.00 z biura i udaliśmy się w kierunku jeziora. GPS włączony, bagażnik zapakowany – nic nie wzbudziło mojego podejrzenia. Aż tu nagle podjeżdżamy pod uwielbiany przez nas Pałac Kościeszy. Patrzę zszokowana na mojego męża, na co on powiedział: „mają tu dobrą kawę…” Od razu się zorientowałam, że dziś nie będzie frankfurterek z grilla… :D

01.08.2014 mieliśmy dziewiątą rocznicę rozpoczęcia naszego związku, natomiast 29.08.2014 czeka nas 5 rocznica ślubu. Niestety w tym czasie mój mąż będzie za granicą, więc postanowił świętować dwie rocznice na raz :D Krzyś spakował moje kosmetyki, cztery różne sukienki, dwie pary butów na obcasie, kilka kompletów bielizny – tak abym mogła wybrać to co będę chciała. Wszystko zostało zaplanowane, wcześniej ustalone…zdjęcie 1 copyzdjęcie 5Pałac Kościeszy w Przyjaźni. zdjęcie 1Niesamowita jest tamtejsza restauracja „Inspiracja”, która składa się z 4 pomieszczeń i sali balowej. Pierwsza sala jest turkusowa, kolejne: fioletowa, niebieska i granatowa :)zdjęcie 2 copyzdjęcie 4 zdjęcie 3 copyWszystkie dodatki wyglądają jak w prawdziwym pałacu.zdjęcieMąż umówił wcześniej telefonicznie, że w naszym apartamencie muszą być płatki róż :) Czyż to nie romantyczne? Nie spodziewałam się, że Krzyś tak potrafi :Pzdjęcie 5 copyzdjęcie 4 copy zdjęcie 3 copy 2Zeszliśmy na kolację, która składała się z 8-daniowego menu degustacyjnego :) Zamówiliśmy butelkę białego wina i cieszyliśmy się każdym daniem, które trafiło na stół.zdjęcie 6zdjęcie 4Pieczywko z masełkiem.zdjęcie 3Arbuz z parmezanem, sosem balsamico i orzeszkami pini.zdjęcie 3 copy 2Pieczony ser kozi z amarantusem, borówkami, malinami i jeżynami.zdjęcie 2 copy 2Kurczak wędzony.zdjęcie 5 copy 2zdjęcie 2 copy zdjęcie 1 copyGrasica z nalewką orzechową i pasztecikiem z ciasta francuskiego. Następnie podano sorbet arbuzowy z serem feta i ananasem, ale zanim zrobiłam zdjęcie pochłonęłam go w całości :Pzdjęcie 3 copyChłodnik ogórkowy z mini kwiatami ogórka.zdjęcie 4 copyzdjęcie 5 copyKaczka z musem jabłkowym i chipsami warzywnymi.zdjęcie 1 copy 4Prosię z purre z dyni, z chipsem dyniowym i sianem.zdjęcie 2 copy 4Mniej więcej tak wyglądały nasze talerze po każdym z posiłków :)zdjęcie 3 copy 3Wata cukrowa z ptasim mleczkiem i lodami wiśniowymi.

Śniadanie też było niczego sobie :)zdjęcie 1 copy 3 zdjęcie 5 copy 3 zdjęcie 4 copy 3

KONIEC a szkoda :D

Dla zainteresowanych TU znajdziecie inną relację, z naszego pierwszego walentynkowego pobytu sprzed 1,5 roku.

Do następnego:*

pałac kościeszy w przyjaźni

Kochani,

W tym roku walentynki spędziłam samotnie. Nie żebym przywiązywała do nich dużą wagę, ale fajnie jest tego właśnie wieczoru spędzić czas ze swoją drugą połówką. W tym roku mój mąż podczas tego święta pracował w Irlandii. Ok 8 rano obudził mnie telefon z życzeniami. To było tak miłe, że wystarczyło mi zamiast wystawnej kolacji czy kina. W piątek byłam na urlopie (zostały mi wówczas ostatnie trzy dni) i byłam chora. Lewy migdałek nieprzyjemnie pulsował. Efektem tego był cały dzień spędzony w łóżku.

Ale odchodząc od tematu samotnych walentynek, kończącego się urlopu i bolących migdałków chciałam wrócić razem z Wami do walentynek z roku 2013. Były wyjątkowe. Dlaczego? Sami zaraz się przekonacie :)

W roku 2013 szukaliśmy z mężem ciekawej restauracji w Trójmieście z walentynkowym menu. Przejrzeliśmy chyba wszystkie oferty, aż tu nagle naszym oczom ukazała się ta jedyna i niepowtarzalna. Zacznę od miejsca: Pałac Kościeszy w Przyjaźni.IMG_4827Nie zdecydowaliśmy się na zwykłą kolację, a na menu degustacyjne składające się z 12 dań! Obecnie na stronie Pałacu jest dostępna dokładnie taka sama oferta, z której korzystaliśmy z jedną tylko różnicą: menu degustacyjne składa się z 8 a nie 12 dań jak w naszym przypadku – oferta dostępna TU. Podczas kolacji podane miały zostać 3 rodzaje wina, więc nie wyło mowy, aby któreś z nas nie piło. Postanowiliśmy zaszaleć na dobre i zostać na noc. Otrzymaliśmy piękny dwupokojowy apartament z łazienką. Cóż mogę powiedzieć, był piękny. Meble w tym samym pałacowym stylu, wykończenia każdych drzwi, piękne złote klamki i części łazienki. Po prostu piękne miejsce. Restauracja to prawdziwe cudo. Składa się chyba z 4 pomieszczeń, gdzie wchodząc do pierwszego pokoju widzisz w oddali, drugi, potem trzeci i ostatnią największą salę przeznaczoną na wesela i imprezy okolicznościowe. Piękne było to, że każdy pokój restauracyjny miał inny kolor, jeden był błękitny, inny jasnoszary, trzeci fioletowy itp. Przyznam, że strzelam z kolorami bo już ich nie pamiętam.Znalazłam na stronie Pałacu dwa zdjęcia, które ukażą Wam o co mi chodzi :)Screen Shot 2014-02-17 at 10.14.44 PM Screen Shot 2014-02-17 at 10.16.13 PMCo ciekawe zajmowaliśmy stolik obok kominka – widoczny na powyższym zdjęciu. Nie będę się rozpisywać i zachwycać, chociaż przyznam, że był to wieczór idealny. Wkleje Wam tylko zdjęcia wszystkich potraw, które zawitały na nasz stół. Niektóre z nich przynosił sam szef kuchni – Wojciech Harapkiewicz (z tego co się orientuję już nie pracuje na stałe w Pałacu Kościeszy). Od tamtej kolacji jest moim bohaterem kulinarnym :)P1150821Poniżej wklejam zdjęcie zbiorowe – nie mogłam się zdecydować, które dania wywołać i wkleić do albumu. Powstało to zdjęcie przygotowane przez Celinkę – dziękuję kochana!KasiaCuda na naszych talerzach – kolacja!IMG_4789 IMG_4790 IMG_4796 IMG_4795 IMG_4793 IMG_4792 IMG_4799 IMG_4800 IMG_4801 IMG_4807 IMG_4806 IMG_4805 IMG_4803 IMG_4797 IMG_4808 IMG_4809 IMG_4810 IMG_4811Cuda na naszych talerzach – śniadanie!IMG_4819 IMG_4820 IMG_4821 IMG_4822 IMG_4823 IMG_4824 IMG_4825 IMG_4826Mnie więcej do szczęścia nie potrzeba – wystarczy jedzenie :P

Do następnego!