phoenix -> chicago -> monachium -> gdansk

Kochani,

W dzień wylotu wstaliśmy bardzo wcześnie, bo o 6 am. Ogarnęliśmy wszystkie bagaże, wzieliśmy prysznice i zjedliśmy śniadanie. Krzyś wstał jeszcze wcześniej, ponieważ przed prysznicem chciał zanieść do samochodu wszytkie 5 walizek (1 ogromna, 2 duże i 2 podręczne). W takiej temperaturze wożenie takich ciężarów powoduje wydobycie się z organizmu hektolitrów potu :) Śniadanie było przepyszne – najlepsze jakie jadłam w amerykańskim hotelu. Zamówiłam omlet, którego pan przyrządził na moich oczach; ponadto owoce, jogurt z takimi kulkami smakowymi i świeżowyciskany sok pomarańczowy :)Screen Shot 2013-07-30 at 6.02.46 AMTak, przed wyjazdem miałam pięknie wyprostowane włosy, co oczywiście potem uległo zmianie :PScreen Shot 2013-07-30 at 6.04.01 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.02.31 AMPo śniadaniu pojechaliśmy na lotnisko. Załatwiliśmy wszystkie formalności, pożegnaliśmy się z Markiem i udaliśmy do senator lounge’u (mój Krzyś ma jakiś tam status i złotą kartę za dużą ilość przelecianych mil, więc ma dostęp do takich exkluzywnych poczekalini – a ja dzięki niemu też). Tam na szczęście był internet, więc mogłam nadrobić zaległości, na które nie znalazłam czasu przed wylotem. Wylecieliśmy o 11.25 am (czasu AZ). Przyznam się Wam szczerze, że nie pamiętam co dokładnie robiłam podczas pierwszego 2,5godzinnego lotu. Ja chyba dokończyłam film „360. Połączeni”, a Krzyś dokończył czytać książkę „iWOZ”. Po wylądowaniu w Chicago, kolejny lot mieliśmy po 3,5 h o 8.50 pm (czasu Chicago). Czas spędziliśmy bardzo miło :) Kto by się spodziewał, że na lotnisku można zrobić tyle fajnych rzeczy :) Po pierwsze udaliśmy się po kawę i ciastko cynamonowe (ponoć Chicago z tego słynie):Screen Shot 2013-07-30 at 6.03.49 AMPo posileniu się zaczęliśmy „zwiedzać” lotnisko, które jest bardzo duże. Odwiedziliśmy nowy terminal wybudowany specjalnie dla jakiegoś amerykańskiego przewoźnika. Po drodze zauważyliśmy śliczne, artystyczne ławki zrobione przez młodych artystów.Screen Shot 2013-07-30 at 4.18.40 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.01.13 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.00.33 AMTen akapit dotyczy bardziej dziewczynek (na szczęście zdjęć brak) :P

Co ciekawe (chociaż nie dla każdego :P) poszliśmy z Krzysiem do toalety :) Hihi, śmiesznie, że o tym wspominam, ale pamiętajcie wszystko ma swój cel :D Chodzi mi o to, że zobaczyłam tam genialne rozwiązanie dla miejskich toalet. Tak proste, a tak GENIALNE, że aż brakuje słów. Chodzi o to, że deska klozetowa (każdy wie jak wygląda) w publicznych toaletach jest niehigieniczna. Nie można na niej usiąść itp. W tej toalecie deska klozetowa owinięta była folią. Krzyś uświadomił mnie, że wystarczy nacisnąć guzik, aby ta folia (na której ktoś wcześniej siedział) została wciągnięta przez mechanizm, a nowa, świeża, higieniczna została naciągnięta z powrotem na deskę klozetową :) Byłam w szoku :) Rewolucyjne rozwiązanie, ale kiedy coś takiego będzie w PL? Boję się zastanawiać…

Po tym rewolucyjnym doświadczeniu poszliśmy coś zjeść. Znaleźliśmy niedrogą knajpkę, która o dziwo miała nawet obrusy (na lotniskach przeważnie są zwykłe knajpy i barowe stoliki). Zamówiłam sałatkę, Krzyś sandwich’a z frytkami i po piwku.Screen Shot 2013-07-30 at 6.10.50 AMNa obrusie leżały jeszcze płaty papieru. Czekając na zamówienie dałam się ponieść i porysowałam sobie trochę :DScreen Shot 2013-07-30 at 6.11.51 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.14.56 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.13.10 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.12.54 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.12.14 AMIdąc już w stronę lounge’u Krzyś zobaczył obrzydliwą maskotkę za kilka dolarów. Pośmialiśmy się z jej „tandetności” i za chwilę po nią wróciliśmy. Uznaliśmy, że będzie to idealny prezent dla naszego Kotula, aby się z tym wężem gryzł i bawił :D Wąż sprawdził się rewelacyjnie i kot zdziela go „z łapki”, a potem na niego rzuca :PScreen Shot 2013-07-30 at 7.14.10 AMW lounge’u wypiliśmy po dwa drinki. Ja wybrałam białe wino. Jak staliśmy przy naszym gate’e tuż przed odlotem (jak każda normalna i trochę zrobiona winkiem żona) postanowiłam dać Krzysiowi buziaka. Jedna Afroamerykanka nie omieszkała tego skomentować. Powiedziała coś przemiłego w stylu: „że tym całusem rozdajemy tyle słodkości” :) Mówiłam już Wam jak lubię amerykańską bezpośredniość i chęć komplementowania obcych ludzi? No pewnie, i to nie raz :D

Lot z Chicago do Monachium trwał 9,5 h. W Niemczech mieliśmy wylądować ok 12.30 czasu polskiego. Na szczęście Krzyś za swoje mile (punkty miles&more) wykupił nam upgrade’a na bussiness class’ę. Więc podróż była bardzo wygodna, tym bardziej, że jeszcze przed startem przebrałam się w bluzę i getry! Poniżej widok Chicago nocą, zrobiony zaraz po starcie (telefon był w trybie samolot):Screen Shot 2013-07-30 at 6.06.52 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.07.51 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.13.55 AMW samolocie dostaliśmy jeszcze alkohol. Wypiłam dwa kieliszki białego wina, co w połączeniu z poprzednimi spowodowało lekki kacyk następnego dnia :PScreen Shot 2013-07-30 at 7.14.21 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.30 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.21.00 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.40 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.14.49 AMDostaliśmy taką kosmetyczkę lufthansy, w której były przydatne w podróży drobiazgi: skarpetki, szczoteczka do zębów, pasta, stopery, okulary do spania, ochronki na słuchawki i uroczy mały kremik NIVEA :DScreen Shot 2013-07-30 at 7.20.28 AMAby uniknąć jet lag’a musieliśmy zaraz po kolacji pójść spać. Zjedliśmy sałatkę i dwa startery: wołowinę Krzyś, a ja przegrzebki :) Zawsze marzyłam, aby spróbować tych małż (od czasu kiedy oglądałam Hell’s Kitchen Gordon’a Ramsay’a, gdzie zawsze podawali przegrzebki). Na drugie danie zjadłam dorsza (nie przypadł mi do gustu), a Krzyś steka z purre ziemniaczanym. Na deser sernik.Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.27 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.52 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.20.08 AM
Screen Shot 2013-07-30 at 7.20.17 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.20 AMNa ekraniku oglądaliśmy filmy i słuchaliśmy muzyki. Swoją drogą przy starcie samolotu słuchałam muzyki klasycznej (skrzypce z muzyką elektroniczną chyba). To było piękne: skrzypce, start samolotu, bussiness class’a i widok nocnego Chicago…Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.58 AMNa ekraniku widocza była też droga, jaką pokonał samolot. Zdjęcie zrobione chwilę przed lądowaniem w Monachium.Screen Shot 2013-07-30 at 7.22.19 AMNa śniadanie dostaliśmy pyszne bułeczk i dodatki do nich :)

Po wylądowaniu w Monachium mieliśmy ok 3 h do lotu do Gdańska. Startowaliśmy o 15.05. Po przespanej nocy (bussiness class’a jest super), po trudach całej podróży byliśmy już trochę zmęczeni. Postanowiliśmy skorzystać z genialnej opcji w lounge’u i wziąć  prysznic. Dostaliśmy swoją łazienkę (były trzy) i spędziliśmy tam dobre 40 minut. Po prysznicu, zrobieniu makijażu, umyciu zębów i przebraniu się od razu zniknął kac, niewyspanie i zmęczenie :) Posiedzieliśmy troszkę w Internecie i poszliśmy na ostatni lot do Gdańska :)Screen Shot 2013-07-30 at 7.15.15 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.16.06 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.16.21 AM Screen Shot 2013-07-30 at 7.19.05 AMA to zdjęcie już z Gdańskowej płyty lotniskowej :D

Na koniec pokażę Wam jeszcze kika ujęć z lotu ptaka :PScreen Shot 2013-07-30 at 6.07.08 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.07.20 AM Screen Shot 2013-07-30 at 6.08.02 AM

A teraz wracamy do szarej rzeczywistości :)
Do następnego :*

show kulinarne kuchni japonskiej w benihana’ie – ostatnia kolacja w USA :)

Kochani,

Ostatni dzień przed wylotem we wspaniałym, nieziemskim hotelu Marriott, opisałam Wam jeszcze w ostatnim poście. Dzień ten miał  jeszcze „część wieczorną”, o której wcześniej nie wspomniałam. Nie omieszkam teraz tego naprawić :) Około 5 pm pojechaliśmy z Krzysiem do restauracji Benihana w Chandler, gdzie mieliśmy rezerwację na show kulinarne. Krzyś uznał, że koniecznie muszę to zobaczyć :) W 100% się z nim zgadzam. Zdjęcia sprzed show:
Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.50 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.02 PMMoja boska sukienka w całej okazałości. Historia tej sukienki też jest ciekawa (jeśli jakakolwiek historia o ubraniu może być fascynująca :P). Zakupiłam ją w PRIMARK’u w Anglii podczas odwiedzin u siostry (byłam z nią wtedy na pierwszym USG . Pani doktor obsługująca maszynę napisała na kartce płeć dziecka i włożyła do koperty. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że urodzi się najwspanialszy maluszek świata :D On jest najpiękniejszy na świecie i uwielbia swoją ciocię Kasię – tak „powiedział” swojej mamie po moim ostatnim pobycie w kwietniu tego roku; miał wtedy 8 miesięcy :P). Wracając do tematu sukienki, kosztowała 14£ i posiadała jeszcze rękawy z przezroczystego pomarańczowego materiału. Jak ją nałożyłam na siebie w domu, uznałam że te rękawy, mocny kolor i konkretny kołnierzyk to zdecydowanie za dużo jak na jedną sukienkę. Więc wisiała sobie w szafie rok, aż moja najwspanialsza Celinka nie podsunęła mi super rozwiązania – odcięcia rękawów (takich bufiastych do samych nadgarstków).  Po tej krawieckiej operacji sukienka stała się po prostu SUPER. Może jestem nudna, że o tym wspomnę, ale wychodząc z Benihan’y mała 9 letnia dziewczynka powiedziała do mnie w przejściu „I love your dress”. Jak zwykle byłam troszkę speszona takim komplementem od obcej osoby, ale odpowiedziałam jej podobnym. Dziewczynka na szczęście miała piękne, wielkie, niebieskie oczy – czego nie omieszkałam zaznaczyć :) W każdym razie wiem, że rada Celinki była super!Screen Shot 2013-07-28 at 7.51.48 PMW oczekiwaniu na show :D Kucharz przygotowuje się do smażenia naszej kolacji.
Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.59 PM

Najpierw przyszedł i zrobił pokaz z nożami (obracał je i podrzucał – co wprawiło mnie w osłupienie, ale chyba bardziej ze strachu). Następnie porozlewał nam sosy. Potem wyłożył na tę… hmmm… podstawę do smażenia pierś z kurczaka, ryż, warzywa i wylał dwa jajka. To wszystko tylko do przygotowania ryżu :) Oczywiście nie omieszkał popodrzucać sobie żółtkiem :PScreen Shot 2013-07-28 at 7.51.34 PMW trakcie przygotowań otrzymaliśmy zupę cebulową i sałatkę z boskim sosem słodko-kwaśnym. Screen Shot 2013-07-28 at 7.51.19 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.49.10 PMScreen Shot 2013-07-28 at 7.49.22 PMKolejnym ciekawym wydarzeniem było podsmażanie pieczarek i cebuli. Z cebuli kucharz zrobił parujący wulkan. Zamieszczam jeszcze link do lepszej wersji wulkanu z cebuli z myszką Mickey :D Obejrzyjcie koniecznie – to tylko 30 sekund.

http://www.youtube.com/watch?v=NU_OcgtlhwAScreen Shot 2013-07-28 at 7.48.31 PMRyż (który był wyborny) i warzywka już gotowe :)Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.41 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.34 PMKucharz przygotowywał dla nas krewetki i kurczaka; dla innej grupy stek, przegrzebki i homara. Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.24 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.20 PMNasze danie po skończonym show wyglądało tak:Screen Shot 2013-07-28 at 7.47.59 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.09 PM Screen Shot 2013-07-28 at 7.48.50 PMPiszę tego posta z lotniska w Chicago. Za 20 minut musimy iść na nasz 8godzinny lot do Monachium więc wybaczcie literówki – nie mam za bardzo czasu sprawdzać :P

Pozdrawiam Was serdecznie :*

spotkanie z Joy, moja najpiekniejsza sukienka za 10$ i przeprowadzka do marriott resort&spa :D

Kochani,

Joy przyjechała po nas przed 6 pm w piątek, pojechaliśmy (tak jak liczyłam) do Black Angus Resaurant. Joy, ostatni raz była w tej restauracji ok 25 lat temu :) Tym bardziej cieszyłam się, że zje z nami najlepeszego steka w całej Arizonie :P Zamówiliśmy to samo: steka z pieczarkami i zapieczonym blue cheese, a do tego sałatka z blue cheese i bekonem. Zjadłam wszystko do ostatniego kawałeczka i do końca dnia nie mogłam się ruszać. Wyobraźcie sobie, że nawet wieczorne piwo przy basenie chłopaki pili sami. Ja po jednym 0,3l uciekłam do pokoju położyć na łóżeczko moje biedne, najedzone ciało :D

Spotkanie oczywiście było przemiłe. Joy za rok przylatuje do Francji więc może tam się spotkamy. Nie wyklucza też odwiedzin w Polsce. Kto wie :D Spotkanie było przemiłe, jedzenie niesamowite, a do tego Joy dała nam prezenty (!!!) Niesamowita jest i już :* Ja dostałam kilka gadżetów kuchennych, a Krzyś misia z Florydy (tam mieszka syn Joy z rodziną), który teraz jest dla niego, a w przyszłości będzie dla naszego dzidziusia – tak powiedziała :D


Screen Shot 2013-07-27 at 5.49.49 AMMoi drodzy, poniżej przedstawiam Wam moją najcudowniejszą sukienkę (o której wspominałam w poprzednim poście). Ostrzegam, poniżej jest ok 20 zdjęć przedstawiających jej kształt, tył, przód, bok i wszystkie możliwe kombinacje. Wybaczcie mi, nie mogłam się zdecydować, które fotki zamieścić :P Przelećcie post niżej, bo tam znajduje się druga (sobotnia część postu :)Screen Shot 2013-07-27 at 5.46.18 AM

Screen Shot 2013-07-27 at 5.47.04 AM

Zwróćcie uwagę jak genialnie układa się dół sukienki… Jej pierwotna cena to 49$, ja nabyłam ją za jedyne 10$ :D

Screen Shot 2013-07-27 at 5.49.08 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.48.19 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.47.55 AMScreen Shot 2013-07-27 at 5.46.39 AMScreen Shot 2013-07-27 at 5.57.58 AM Screen Shot 2013-07-27 at 6.01.07 AMScreen Shot 2013-07-27 at 6.00.24 AM Screen Shot 2013-07-27 at 6.00.07 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.58.49 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.59.07 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.59.21 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.59.36 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.59.54 AMScreen Shot 2013-07-27 at 5.58.12 AM Screen Shot 2013-07-27 at 5.57.40 AMNastępnego dnia pojechaliśmy na prawdziwe (nie hotelowe) śniadanie do U.S. EGG Restaurant (w iHOP niestety była kolejka oczekująca na stolik, prawie jak za czasów PRL :P). Jedliśmy przeboskie śniadanie!!! Krzyś zamówił frittatę z warzywami i ziemniaczkami, a ja talerz owoców. Standardowo wszystkiego zjedliśmy po połowie :DScreen Shot 2013-07-28 at 12.00.50 AM Screen Shot 2013-07-28 at 12.01.06 AMScreen Shot 2013-07-27 at 11.59.21 PM
Screen Shot 2013-07-28 at 12.00.18 AMScreen Shot 2013-07-28 at 12.00.33 AMTa flaga USA zrobiona jest z pojemników na jajka :D

Po powrocie spakowaliśmy się i udaliśmy do innego hotelu znajdującego się bezpośrednio przy lotnisku; też Marriott, więc wystarczyło przenieść rezerwację. Screen Shot 2013-07-28 at 8.02.18 AMPrzy wejściu ugościła nas boska woda pomarańczowa i ogórkowa.Screen Shot 2013-07-27 at 11.56.54 PMKochani, a ten wodospad znajdował się przy recepcji…  Jak się później kazało podczas robienia tego zdjęcia (w sumie chwilę przed) musiałam tam zostawić moje etui od telefonu. Były  nim dowód osobisty, prawo jazdy i amerykańskie ID :( Przeszukałam cały pokój, wszystkie bagaże i niestety go nie znalazłam. Już mieliśmy zastrzegać kartę od bankomatu (i tak jej tam nie było – ale wtedy tego jeszcze nie wiedzieliśmy), kiedy okazało się że moje dokumenty spokojnie czekają na recepcji. Swoją drogą powinni zadzwonić do pokoju… Byłam zła, bo ja naprawdę nie nie gubię (jedna głupia rzecz, którą zrobiłam to wypranie w pralce iphone’a kilka miesięcy temu :P) Na szczęście dokumenty się znalazły :)Screen Shot 2013-07-27 at 11.57.44 PM

Basen 1

Screen Shot 2013-07-27 at 11.57.13 PMBasen 2Screen Shot 2013-07-27 at 11.57.26 PMPoniżej wielkie łoże w naszym pokoju: KING SIZE BED :)Screen Shot 2013-07-27 at 11.59.05 PMKilka fotek z popołudnia spędzonego na terenie hotelu :)Screen Shot 2013-07-28 at 7.50.30 AMScreen Shot 2013-07-28 at 7.49.30 AM Screen Shot 2013-07-28 at 7.49.46 AM Screen Shot 2013-07-28 at 7.49.58 AMScreen Shot 2013-07-28 at 7.50.47 AMNatknęłam się na boskie zdjęcie zrobione właśnie z tego hotelu :)9Boskie, prawda?

Całuje was gorąco. Wstajemy jutro o 6 rano i jedziemy na lotnisko. Trzymajcie kciuki, aby wszystko poszło zgodnie z planem. W PL planujemy być w poniedziałek ok 18.

calusy i do następnego napisania (w Polsce) :*

Q&A, czyli 5 year journal, 365 questions, 1825 answers

Kochani,

Odwiedziłam dziś Chandler Fashion Center. Najpierw była kawka w Starbucks’ie :) Czekając na swoje caffe latte grande pewna miła pani zaczepiła mnie i przy okazji powaliła na kolana. Zachwycała się moimi japonkami, które nazwała „nieziemskimi”. Chciała oczywiście wiedzieć, gdzie mogłaby je dostać. Była lekko zszokowana, gdy jej powiedziałam, że kupiłam je w Polsce i za równowartość 4$ :P Trochę ich nie widać na zdjęciu :) Ostrość nie tam gdzie trzeba :PScreen Shot 2013-07-26 at 11.34.59 PMW USA nikt, nawet na ulicy, nie boi się zaczepić Cie i powiedzieć czegoś miłego – to jest tu naprawdę niesamowite! Sama miałam takich sytuacji kilka: Las Vegas, 1am i słowa od dziewczyny przechodzącej obok „your dress is gorgeous” (twoja sukienka jest przepiękna). Innym razem dziewczyna siedząca na ławce skomplementowała inną moją sukienkę, w którą byłam ubrana :P Jakie to miłe, a przy okazji można poznać kogoś miłego, ciekawego. Wyobrażacie sobie takie swobodne rozmowy w Polsce? Może czasem, nie zawsze. Fajnie byłoby to zmienić; jesteśmy takim smutnym narodem :(

Poniżej wklejam Wam kartkę urodzinową wysłaną kilka dni temu mojej starszej siostrze Agnieszce, która 29 lipca ma urodziny :) Kartka dziś dotarła do jubilatki, więc mogę Wam ją pokazać! Jest bardzo „Kasiowa” – tak powiedziała moja siostra w trakacie oglądania każdej muffinki z osobna :PScreen Shot 2013-07-27 at 2.12.14 AM

Przy okazji pokaże Wam jeszcze kilka super rzeczy, które udało mi się nabyć podczas pobytu w USA po cenach delikatnie mówiąc konkurencyjnych :P Zacznijmy od kalendarza na 5 lat (!!!) Tak, dobrze przeczytaliście. Czy to nie wspaniały pomysł? Wszyscy kupują jednoroczne kalendarze, których cena waha się nawet do kilkudziesięciu złotych. Niezły biznes – trzeba przyznać.  Ja natrafiłam na kalendarz, którego każda kartka przypisana jest do konkretnego dnia roku. Na kartce jest 5 sekcji, każda na inny rok. Zatem można używać go przez 5 lat, samemu ten rok sobie wpisując. Zatem na jednej stronie np. 26 lipca mamy notatki na lata: 2013, 2014, 2015, 2016 i 2017 :) Miejsca nie ma za dużo, ale jest to bardzo praktyczne rozwiązanie. Można odpowiadać co roku na te same, zapisane na górze strony pytania i mieć przegląd tego co robiliśmy kolejno przez 5 lat :)Screen Shot 2013-07-26 at 11.15.35 PMScreen Shot 2013-07-26 at 11.17.00 PM Screen Shot 2013-07-26 at 11.15.07 PM Screen Shot 2013-07-26 at 11.15.46 PMNie każdy wie, że muszę przyjmować 8 tabletek dziennie. W każdym razie problem z zapominaniem o nich mam już z głowy :) Prawda, że słodkie pudełeczko?Screen Shot 2013-07-26 at 11.14.51 PMOstatnią rzeczą, którą chciałam Wam pokazać jest długopis, który „udaje”, że jest palcem i ułatwia pisanie po telefonie z touch screen’em :) Przyda mi się do pisania postów na telefonie. Ma miękką gumową końcówkę i zaledwie 7 cm długości :PScreen Shot 2013-07-26 at 11.15.24 PMPokaże Wam również fenomen „Big America”. Kupione danie na wynos, kosztujące 9,99$ wystarczyło mi na lunch, na kolacje i na lunch dla mnie i Krzysia następnego dnia :)Screen Shot 2013-07-26 at 11.16.46 PMW oczekiwaniu na to duże danie, jeszcze nie byłam świadoma, że będę je jadła przez kilka kolejnych posiłków :PScreen Shot 2013-07-26 at 11.16.20 PMRyż był boski: groszek, marchewka, wołowina, kurczak i krewetki (te ostatnie po prostu przepyszne) – wszystko polane sosem sojowym :)

O 6.30 pm przyjeżdża po nas Joy. Jedziemy restauracji na kolację i już się nie mogę doczekać, aż włożę moją naj, naj, najpiękniejszą sukienkę kupioną za 10$ :D Pojedziemy do lubianej przez Joy restauracji. W sms’ie wspomniała o Black Anger Restaurant, ale po cichu liczę, że chodziło jej o Black Angus Restaurant, gdzie jedliśmy z Krzysiem najlepszą sałatkę i steka w USA :D Okaże się już za kilka godzin. Obiecuje Wam relację. Na szczęście Joy nie ma nic przeciwko zdjęciom, które zawsze robię podczas posiłku :P

Całuje Was gorąco i lecę się szykować :*

wizytowka bloga, czyli jedziemy do przodu (automatem :P)

Kochani,

Dziś w nocy zrealizowałam coś, o czym myślałam od dawna. Tak to jest, natchnienie przychodzi i już wiecie, że zaraz stworzycie coś co napełni Was poczuciem dumy. Ja oglądałam w nocy film (Krzyś już spał), aż tu nagle uznałam, że to już czas na stworzenie jej :P I tak zaprojektowałam wizytówkę mojego bloga :) Część z Was widziała ją już na FB. Teraz zamieszczam już gotową; z ujednoliconą czcionką, większym nasyceniem koloru i nawet z nałożonym filtrem. Oceńcie sami :) Ja jestem dumna :)Screen Shot 2013-07-26 at 1.37.56 AMUwielbiam robić takie wizualne „rzeczy” :) Wygląd mojego bloga też zaprojektowałam sama. Nauczenie się jak dodawać wszystkie kategorie, zakładki i inne widgety, do tego dopasować wizualność strony – wszystko zajęło mi 3 dni. Chodziłam lekko niewyspana… Zakładanie bloga na darmowym portalu; z bardzo ograniczoną liczbą czcionek i gadżetów, jest naprawdę bardzo trudne. Tym bardziej jak kompletnie nie wie się o co chodzi, co z czym i dlaczego (dokładnie tak miałam). Dlatego cieszę się z osiągniętego efektu. Kto wie, może w przyszłości jeszcze coś zmieni się na blogu. Ale wtedy pójdę z prądem i nie będę się bardzo opierać. Tyle na temat mojej wizytówki :D

Powoli z Krzysiem szykujemy się do powrotu do PL. Jedna walizka już spakowana (nawet jej nie podnoszę), ale Krzyś uznał „na oko”, że jest na styk. Ufam mojemu mężowi, ale i tak zaciągnę go do hotelowej siłowni i zmuszę do zważenia spakowanych już walizek. Tylko dla spokojnego sumienia, że na lotnisku nie wydamy fortuny na dodatkowy bagaż lub osobno liczone kilogramy. Wolę podróżować, kiedy wiem, że zaplanowałam wszystko. Lubię wiedzieć, że ilość niepotrzebnego stresu ograniczyłam do minimum. Latanie zawsze jest dla mnie stresujące. Nienawidzę momentu startu, lądowania i wszelkich turbulencji. Po prostu nie lubię „nie panować nad sytuacją”. Ściskam wtedy rękę Krzysia bardzo mocno, a on na mnie krzyczy, że boli. Nie rozumiem tego, przynajmniej w tych stresujących chwilach :P Aktualizacja: Krzyś zważył walizkę i jego „na oko” jest super – waga to 23,4 kg, a limit to 23 kg na walizkę :)

Nie uwierzycie kto się z nami skontaktował :) Joy – Wietnamka, u której jedliśmy kolację na początku pobytu w USA. Zadzwoniła i powiedziała, że chce się z nami spotkać jeszcze przed naszym wylotem. Chyba w życiu nie spotkałam tak sympatycznej kobiety. Tym razem spotkamy się na kolacji na mieście – drugi raz nie pozwolilibyśmy, aby spędziła dla nas cały dzień w kuchni gotując. Wiecie jak bardzo cieszę się na spotkanie z nią? Sama nie jestem w stanie tego opisać :D

Kilka zdjęć z ostatnich dni; tak sobie spędzam czas „nic nie robiąc”:

Screen Shot 2013-07-26 at 12.41.09 AMScreen Shot 2013-07-26 at 12.37.42 AMWidzę, że już zaczynam podsumowywać pobyt. Krzyś skarży się, że będąc w Stanach zawsze przywozi do Polski dodatkowe kilogramy „siebie” :) Ja „chyba” nie przytyłam zbyt dużo podczas pobytu, co oczywiście bardzo mnie cieszy :D Radość jest tym większa, że zjadłam tu przecież ogromną ilość hamburgerów (które niestety uwielbiam…) :):):)Screen Shot 2013-07-26 at 12.40.53 AM
Screen Shot 2013-07-26 at 12.41.35 AMNapiszę Wam jeszcze kilka słów o moim pobycie tutaj. Jak widzieliście na zdjęciach wiele czasu spędziłam przy hotelowym basenie. Opalałam się, kąpałam, czytałam i rozmawiałam przez FB (jak słońce pozwalało mi cokolwiek zobaczyć na ekranie). Temperatura tu panująca pozwalała mi być na słońcu zaledwie godzinę; w bardziej upalne dni 40 minut – ale bywało ciężko, aby nie uciec do klimatyzacji :) Jedynym ratunkiem był basen. Oddalony zaledwie o metr od leżaków. Z ręką na sercu powiem Wam, że momenty, kiedy cała zgrzana od słońca zanurzałam się w basenie, były tymi najszczęśliwszymi tutaj :) To było piękne. Za każdym razem czułam się wolna i taka szczęśliwa… Szczęśliwa, że tu trafiłam; nawet nie wiem czym sobie zasłużyłam, aby przeżyć tak wspaniałe wakacje :)
Dlatego od tej pory uważam, że każde wakacje powinny mieć swój etap wypoczynku. Trochę zwiedzania, trochę błogiego lenistwa. Do tej pory zawsze nasze wspólne wakacje z mężem były wyścigiem z czasem. Nie było czasu na nic, poza zwiedzaniem i 5godzinnym przemieszczaniem się z jednego miasta do drugiego. Efekt był oczywiście zadowalający: w 5 dni zwiedziliśmy Volano (na północy Włoch), Pizę, Rzym i Trani (na wschodnim wybrzeżu). Teraz dopiero doceniłam,  jak ważny jest ten „relax przy basenie”, aby wspominać wakacje jako wakacje, a nie ciężką harówkę :D Screen Shot 2013-07-26 at 12.40.18 AMScreen Shot 2013-07-26 at 5.25.35 AMOpalam się czytając gazetki :)Screen Shot 2013-07-26 at 12.38.40 AM Screen Shot 2013-07-26 at 12.38.05 AMJeżdżę autkiem :)Screen Shot 2013-07-26 at 12.44.07 AM Screen Shot 2013-07-26 at 12.43.55 AM Screen Shot 2013-07-26 at 12.43.43 AM Screen Shot 2013-07-26 at 12.43.28 AMPodjadam pyszności i pije Dr Pepper’a :)Screen Shot 2013-07-26 at 5.25.59 AMNo czasem jeszcze dokupie jakieś boskie dekoracje do muffinek :P

Dziś postanowiliśmy spędzić z Krzysiem dobre 1,5 h w pralni. Oczywiście moglibyśmy nie wydawać 24 quarter’ów (1/4$ = 1 quarter) na wypranie wszystkich ubrań przed powrotem do PL. Ale używając tu suszarki do ubrań i zapachowych chusteczek nadających praniu niesamowity zapach postanowiliśmy, że nie będziemy na tym oszczędzać. Dzięki temu, że wszystko będzie wyprane, ubrania zajmą mniej miejsca w walizkach, na czym nam bardzo zależy. Ciekawa jestem jak poradzę sobie z „jet lag syndrome”, czyli z zespołem nagłej zmiany strefy czasowej po powrocie do PL :) Przylatujemy w poniedziałek o 17.00 czasu polskiego. Na szczęście przed powrotem do pracy mam cały wtorek na „odpoczynek”. Już mam zaplanowany wieczorny koncert na sopockiej plaży, a w ciągu dnia wypad na plaże (jeśli polska pogoda pozwoli:P) i lunch’yk w jakiejś fajnej knajpce. Poza tym zamierzam spędzić jak więcej czasu na przytulaniu mojego ukochanego Kotulka :) Can’t wait :D

I tak z niczego powstał całkiem długi post :) Ale to z sympatii do Was tak się bez ograniczeń rozpisuje :*

Do następnego!

pansushi i wieczorne jacuzzi

Kochani,

Mój pobyt tutaj zbliża się ku końcowi – niestety :) Zostały mi tylko 4 pełne dni w USA. W niedziele rano startujemy i czekają nas aż trzy loty. Oby szybko zleciały, bo już mi niewygodnie na samą myśl. Ale narzekać nie zamierzam, niektórzy traktują loty samolotem jako przygodę, coś innego niż zazwyczaj – postaram się też tak o tym myśleć i nie zanudzić się :)

Jakiś czas temu nabyłam w sklepie z pamiątkami uroczy gadżet – PanaSushi :PScreen Shot 2013-07-23 at 6.55.03 PMPanSushi kosztował kilka $ i mimo, że jedzenie pałeczkami nie sprawia mi na ogół trudności są dni, że na usta ciśnie mi się: „gdzie jest jakiś cholernyny widelec” :D PanSushi ma rozwiązać mój problem na zawsze. Pasuje do każdego rodzaju pałeczek i pomaga stabilnie chwytać! Kilka dni później miałam okazję go wypróbować; wzbudził niemałe zainteresowanie przy naszym stoliku :PScreen Shot 2013-07-23 at 6.56.15 PM Screen Shot 2013-07-23 at 6.55.40 PMZapomniałam poinformować Was o najważniejszym: tego dnia jak wybrałam się na kawkę do Starbucks’a termometr zamontowany w autku wskazywał na 34° Celsjusza :) To naprawdę niska temperatura jak na okres wakacyjny w Arizonie. Screen Shot 2013-07-23 at 7.16.52 PMWygodnych trampek za kilka $ też nie mogłam sobie odmówić :) Ale akurat jest to rzecz bardzo praktyczna, nie jak dziesiąta sukienka :P (moja mama nie pochwala takich rozrzutnych zakupów; ale nic na to nie poradzę, że w USA udało mi się kupić min. sukienkę za 10$, która wygląda jak z kolekcji La Mania’i) :)Screen Shot 2013-07-23 at 6.59.28 PMDecyzja, aby nie brać do USA żadnej torebki poza jedną dużą i praktyczną (jest workowata i nadaje się na małą, jak i dużą ilość rzeczy) była strzałem w 10tkę. Chciałam jeszcze Wam wspomnieć o samochodzie jakim tu jeździmy. Jest srebrny, marki oczywiście nie znam, bo dla mnie to najmniej ważne. Ale jest (jak 99% aut w USA) w automacie. I niestety zakochałam się w tym „prostym sposobie” prowadzenia auta. Jak kiedyś będę miała własny samochód – będzie on na 100% w automacie. Bez wajchowania, bez gaśnięcia, bez sprzęgła… żyć, nie umierać i prowadzić :D Tego samego wieczoru, skoro nie było tak gorąco jak zazwyczaj, postanowiliśmy z chłopakami skorzystać z podgrzewanego jacuzzi (znajdującego się przy basenie). Screen Shot 2013-07-24 at 3.26.52 AM Screen Shot 2013-07-23 at 6.57.58 PMTaka zabawa kolorami w ciągu dnia :P Muszę Wam zdradzić tajemnicę: wszystkie pomalowane  na jasno paznokcie to te, które mi nie wyszły na ciemnozielono! Dziś już mam moje standardowe delikatne paznokcie w „kolorze” french manicure:PScreen Shot 2013-07-24 at 2.20.18 AM Screen Shot 2013-07-24 at 2.15.49 AMKasia w niewyprostowanych jeszcze włosach :D

Do następnego :*